Wyniki wyszukiwania dla hasła: fasolkę po bretońsku

Użytkownik "GABi"

Kij z tym tlenem, ja chce miec babelki w wannie bez wymiany wanny :)


------------------
Grochówka, kapusta z grochem, Fasolka po bretońsku, zupa fasolowa, napar z
kopru włoskiego...

Pozdrawiam
Darek






4. wykazaliście kolego:
a) niefrasobliwość
b) nieprzenaszalnośc wiersza (wyrwanego z kontekstu) do innego
środowiska cywilizacyjnego, (i jakie z tego wnioski ?- podzielicie się
?)
przedmowa ,a że wiersz pochodzi z cyklu pisanego w oblężonym
Sarajewie - jesli taka była - może byc bardzo istotna do odczytania
wiersza i może byc przewidzianym przez autora elementem dzieła !!!
ten sam tekst (przeciez wyrwany z kontekstu - przedmowa, cykl, tomik,
życiorys autora) podany jako tekst autorstwa PanKlocka z Warszawy ma
prawo byc zupełnie inaczej odbierany,



Twoje stwierdzenie odczytuję tak: Jeżeli jest to pierdnięcie Levina, to
doszukujmy się w tym nawet grzmotów apokalipsy, jeżeli to Kowalski, znaczy
zwykłe pryknięcie po fasolce po bretońsku, w barze na Dworcu Warszawa
Wschodnia lub Szczecin Podjuchy.

jutro bedzie lepiej
;-)
rumczajs

ps

jeden
dwa
trzy
cztery
pięć
uff ... są wszystkie (palce)


A to zabawny kawałek, wcale nie szczególnie w ustach sapera :-)

Pozdrawiam
Leszek


Witam Grupowiczów.

Zastanawia mnie, skąd pochodzą nazwy potraw zawierające nazwy geograficzne.
Jest ich w naszym nazewnictwie sporo i chyba najczę ciej te nazwy są
oderwane od rzeczywisto ci.

Choćby kawa po turecku, nazywana przez niektórych kawą po wiedeńsku. Czyż
nie należałoby nazywać jej kawą po polsku? ;-)
Co innego z kawą po irlandzku - tą uraczyli mnie wła nie Irlandczycy. Pycha!
Dalej - fasolka po bretońsku. W Bretanii nie byłem, ale w TV była niegdy
rozmowa z tamtejszym mistrzem kuchni, który nigdy nie słyszał o takiej
potrawie, za to zna *bigos* i to pod nazwą... bigos (zwyczaj gotowania
takiego dania przynie li tam spory czas temu emigranci z Polski i przyjęło
się).
Podobnie rzecz się ma z sernikiem wiedeńskim - nie znany w Wiedniu.

Co innego - potrawy (głównie ryby) w sosie greckim, czy po żydowsku.
Ale... spotkałem się z megabombą: szynka po żydowsku! ;-) Musi, co ten żyd,
to był Żyd, tyle, że przechrzta. ;-)

Ze strachem nieraz zamiawiam pizze w lokalu, którego menu nie znam. Mimo
powtarzających się nazw chyba we wszystkich pizzeriach (pamiętacie widok
witryny pokazany w TVP z napisem "polecmy picce"?), ta sama z nazwy pizza
przygotowywana jest wszędzie zupełnie inaczej, mając niewiele wspólnych
cech. Tak jest przynajmniej w moim prowincjonalnym miasteczku - Opolu. :-)

Będę wdzięczny za dalsze przykłady i Wasze sądy.

Pozdrawiam Ciebie, Czytelniku

Ergon


Choćby kawa po turecku, nazywana przez niektórych kawą po wiedeńsku. Czyż
nie należałoby nazywać jej kawą po polsku? ;-)


nie, u nas to się ją plujką zwało.

Co innego z kawą po irlandzku - tą uraczyli mnie właśnie Irlandczycy. Pycha!
Dalej - fasolka po bretońsku. W Bretanii nie byłem, ale w TV była niegdyś
rozmowa z tamtejszym mistrzem kuchni, który nigdy nie słyszał o takiej
potrawie, za to zna *bigos* i to pod nazwą... bigos (zwyczaj gotowania
takiego dania przynieśli tam spory czas temu emigranci z Polski i przyjęło
się).
Podobnie rzecz się ma z sernikiem wiedeńskim - nie znany w Wiedniu.


frankfurterek we Frankfurtach (obu) nie uświadczysz, tylko Wiener.
W Bretanii faktycznie fasoli nie widziałem (tej po bretońsku, znaczy
się).

Ze strachem nieraz zamiawiam pizze w lokalu, którego menu nie znam. Mimo
powtarzających się nazw chyba we wszystkich pizzeriach (pamiętacie widok
witryny pokazany w TVP z napisem "polecmy picce"?), ta sama z nazwy pizza
przygotowywana jest wszędzie zupełnie inaczej, mając niewiele wspólnych
cech. Tak jest przynajmniej w moim prowincjonalnym miasteczku - Opolu. :-)


W tym samym Opolu sprzedawano kiedyś lody na gałki. Nawet redaktora TO
to kiedyś zabolało.
Kolegę mało co ze szkoły nie wyrzucili, bo się w sklepie pani spytał:
"ma pani coś na picie?"
Pani go znała, do szkoły zapodała i chryja była. No a teraz, na dworcu
we Wrocławiu stoi jak byk: z pitami nie wchodzić...

Waldek



Prodiz to nie jest slow-cooker! Slow cooker ro elektryczny garnek (moze byc
okragly lub owalny) z ceramiczna 'wkladka' (ktora mozna wyjac do umycia) -
jak tu http://www.anneke.net/wedding/registry/slowCooker.jpg. Cala uroda
takiego garnka polega na utrzymywaniu temperatury tuz ponizej stopnia
wrzenia, a nawet jeszcze nizej (zwykle sa 3 opcje). Jest idealny do
gotowania potraw ktore powinny gotowac sie dlugo i przegryzac - np curry,
fasolka po bretonsku, bigos, gulasz itd. Wrzucasz surowe produkty rano,
nastawiasz, wracasz wieczorem i jest gotowe. Mam taki slow-cooker, mialam
tez kiedys prodiz, to nie jest to samo. Wolnowar jako nowe slowo bardzo mi
sie podoba, oddaje dokladnie o co chodzi! Curry w tym wychodzi palce lizac.
Ania
(zmien ombre na omberis)

Cześć wszystkim

fasolka po bretonsku, bigos, gulasz itd. Wrzucasz surowe produkty rano,
nastawiasz, wracasz wieczorem i jest gotowe. Mam taki slow-cooker, mialam
tez kiedys prodiz, to nie jest to samo. Wolnowar jako nowe slowo bardzo mi
sie podoba, oddaje dokladnie o co chodzi! Curry w tym wychodzi palce lizac.


 A to nie jest kombiwar?

http://www.kulinaria.pl/artykuly.asp?id=22

Czy może urodziło się nam jeszcze jedno urządzenie kuchenne?



A moze by do tego BB takie male usprawnienie wprowadzic. Pozamykac wszystkie
drzwi i okna,
oblepic hermetycznie i napuscic wody po sam dach po czym wpuscic uczestnikow
razem z piraniami
i malymi rekinami :-))) To by byl Reality Show :-)))


Mam pomysl alternatywnie-kreatywno-parapsychologiczno-pozajonczkowany:
Otoz, mozna jak powyzej uszczelnic dom BB i na wszystkie posilki podawac
mieszkancom fasolke po bretonsku.
No i odbywalo by sie glosowanie: po ilu dniach dom uniesie sie w gore?
;-)))
Qb




Otoz, mozna jak powyzej uszczelnic dom BB i na wszystkie posilki podawac
mieszkancom fasolke po bretonsku.
No i odbywalo by sie glosowanie: po ilu dniach dom uniesie sie w gore?
;-)))
Qb


a jakby polaczyc obie koncepcje to by powstal kombinat produkujacy za
przeproszeniem wode gazowana :-)))

| Czy komuś udało się coś przykleić "Ośmiorniczką"

Udało się - listwy wykończeniowe do paneli ściennych. Tyle że Ośmiorniczka
czy Pattex Super Fix to produkty z dużym dodatkiem sosu marketingowego,
który nie powoduje wzrostu własności klejących za to winduje cenę.
Radzę kupić klej montażowy dowolnego producenta - jest o wiele tańszy...


kleje montażowe obsysają (suck). po jakims czasie usychają i puszczają jak
ja bąki po fasolce bretońskiej. kleje konstrukcyjne (w takiej samej tubie)
nie obsysają. cena podobna, trik w nazwie.

sprawdzone



Odebrałem zamówioną kilka dni wcześniej zmywarkę electroluxa. Panowie
przywiezli mi ja do domu, byla zapakowana firmowo w styropiany i gruba folie
z naklejkami producenta. Wszystko ok, zaczalem ja rozbierac i po otworzeniu
troche sie zdziwilem. Wewnatrz byla cala mokra, z poczatku myslalem ze to
moze rosa sie zebrala ale bylo tego zbyt duzo, pozniej zobaczylem ze w
koncowce weza odplywowego stoi jeszce odrobine wody. Wszystkie woreczki z
papierami byly firmowo zapakowane, zmywarka zabezpieczona jakimis gumami
przed transportem wiec nie wyglada na wczesniej uzywana. Czy w fabryce
istnieje jakas procedura sprawdzajaca mycie po ktorej jej nie wycieraja
tylko trafia do klienta taka mokra? W dodatku mam instrukcje po rosyjsku,
finsku i wlosku a po polsku ani slychu. Na stronach electroluxa nie ma nic
do tego modelu, gdzie ew. szukac takiej instrukcji?


w fabryce jedli pulpety i fasolkę po bretońsku i nie chciało im się
ręcznie zmywać - też ludzie.

f$



| w fabryce jedli pulpety i fasolkę po bretońsku i nie chciało im się
| ręcznie zmywać - też ludzie.

Najlepszy jest taki test w praktyce, a nie że trochę wody puszczą i
poszumi.... ;)
pozdrawiam


też tak uważam, ostatnio na przykład kupiłem sobie prezerwatywę....
f$


chcialbym zapytac grupowych dietetykow o przyczyne niemilych sensacji,
jakie dotykaja pewne osoby po spozyciu fasoli i innych straczkowych. slyszy
sie wrecz, ze te produkty nieuchronnie prowadza do wzdec i nadmiaru gazow.

dowcip w tym, ze na diecie wegetarianskiej nie obserwuje podobnych efektow.
mozna jesc straczkowych ile wlezie i wszystko dziala prawidlowo.
zastanawiam sie, czy moze to nie polaczenie fasoli z miesem (patrz: fasolka
po bretonsku) jest przyczyna problemow, a nie sama fasola?



dowcip w tym, ze na diecie wegetarianskiej nie obserwuje podobnych
efektow. mozna jesc straczkowych ile wlezie i wszystko dziala
prawidlowo. zastanawiam sie, czy moze to nie polaczenie fasoli z
miesem (patrz: fasolka po bretonsku) jest przyczyna problemow, a nie
sama fasola?


Raczej umiejetne/nieumiejetne przygotowywanie i gotowanie.



chcialbym zapytac grupowych dietetykow o przyczyne niemilych sensacji,
jakie dotykaja pewne osoby po spozyciu fasoli i innych straczkowych. slyszy
sie wrecz, ze te produkty nieuchronnie prowadza do wzdec i nadmiaru gazow.

dowcip w tym, ze na diecie wegetarianskiej nie obserwuje podobnych efektow.
mozna jesc straczkowych ile wlezie i wszystko dziala prawidlowo.
zastanawiam sie, czy moze to nie polaczenie fasoli z miesem (patrz: fasolka
po bretonsku) jest przyczyna problemow, a nie sama fasola?


Odniosłem podobne wrażenie , jak nie dodam kiełbasy tylko marchew i pietruszke
oraz trochę oliwy z oliwek to wzdęcia się nie pojawiają, ale na naukowe
wyjaśnianie tego fenomenu nie będę się porywał :)

Pozdrawiam
Marcin



| chcialbym zapytac grupowych dietetykow o przyczyne niemilych sensacji,
| jakie dotykaja pewne osoby po spozyciu fasoli i innych straczkowych.
slyszy
| sie wrecz, ze te produkty nieuchronnie prowadza do wzdec i nadmiaru
gazow.

| dowcip w tym, ze na diecie wegetarianskiej nie obserwuje podobnych
efektow.
| mozna jesc straczkowych ile wlezie i wszystko dziala prawidlowo.
| zastanawiam sie, czy moze to nie polaczenie fasoli z miesem (patrz:
fasolka
| po bretonsku) jest przyczyna problemow, a nie sama fasola?

Odniosłem podobne wrażenie , jak nie dodam kiełbasy tylko marchew i
pietruszke
oraz trochę oliwy z oliwek to wzdęcia się nie pojawiają, ale na naukowe
wyjaśnianie tego fenomenu nie będę się porywał :)


No nie wiem czy to łatwo jest wyliczyc ile metanu powstaje ;))) w takiej
sytuacji ;))) ale takie nie naukowe ;) to ja przypuszczam ze jezeli zjesz
fasole bez mięsa to organizm chcac nie chcąc będzie musiał z nia coś
zrobic ;)))) a jak dodasz mięsa to postara się jej pozbyć i wtedy to te
hmmm bakterie w .... maja co jesć ;))))))))))))))))

Slawek


Dieta MM preferuje soczewicę-dostałam ulotkę z przepisami:
-Z pomidorami:
1 szkl soczewicy
3/4 szklanki domowego przecieru pomidorowego
1/4 szkl śmietanki
1 łyżeczka mąki kukurydzianej
 natka pietruszki
Przyrządzić jak fasolę po bretońsku.

 Sałatka
20 dkg soczewicy
2 jajka ugotowane na twardo
20 dkg sera twarowego
pęczek szczypiorku
1/2 szkl śmietany,sól,pieprz do smaku
Soczewicę opłukać,zalać zimną wodą,pozostawić na 2 godziny.Potem
ugotować,odcedzić.Jajka i twarożek pokroić w kostkę,wymieszać z
soczewicą,posiekanym szczypiorkiem i śmietaną,doprawić do smaku.
/zamiast śmietany może być jogurt naturalny/.


Na diecie MM (I faza) jestem od tygodnia, no i w związku z tym mam pytania o
rózne potrawy: czy mogżna jeść bigos, fasolkę po bretońsku, gołąbki?
Oczywiscie żadnej mąki bym nie dodawała.
A teraz druga sprawa: byłam wczoraj w sklepie ze zdrową żywnością. Niestety
sprzedawczyni była wyjątkowo "niekumata", nic sie od niej nie dowiedziałam.
Kupiłam makę razową pszenna i żytnią z jakiejs tam ekologicznej uprawy. Nic

Jak na razie to odżywiam się raczej monotonnie i muszę to zmienić, bo długo
tak nie pociagnę i pęknę.


A co zrobić z fasolą, bo nie znalazłem niczego:-)
nemo


Jesli chcesz jesc straczkowe, to zainwestuj w szybkowar - trzykrotnie
skraca czas gotowania potraw.

fasolka po bretonsku:
namocz na noc fasolke (wczesniej wyplucz) ok. 400  gram
potem zmien wode, dosyp soli, lisc laurowy, troche majeranku,
nalej wody (do 2/3 wysokosci garnka)
zakrec i zagotuj,
gdy zacznie syczec (garnek), zmniejsz gaz i gotuj jeszcze 25 minut.

Potem wylacz gaz i pozostaw garnek na kolejne piętnascie minut.

Potem mozesz dodas smazona na malej ilosci oliwy z oliwek cebulke
i wlac troche konsentratu pomidorowego (sprawdz na etykiecie - ma byc bez
cukru)

Dodaj pieprz czarny (swiezo zmielony) i troche czerwonej papryki.
Pychotka.

Najlepiej, zeby fasolka troche nasiaknela tym koncentratem, zgestniala -
dlatego
polecam ja jesc po 5 - 6 godzinach - jest o niebo lepsza.

Pozrawiam

Anka


fasolka po bretonsku:
namocz na noc fasolke (wczesniej wyplucz) ok. 400  gram
[...]


Wlasnie...a co z kielbaska, boczkiem? Nie mozna dodac nawet odrobiny?
Jakis index IG ma fasolka bez wyzej wymienionych komponentow a jaki z nimi?
Moze w drugiej fazie mozna dodac troche mieska?

Darek



| fasolka po bretonsku:
| namocz na noc fasolke (wczesniej wyplucz) ok. 400  gram
| [...]

Wlasnie...a co z kielbaska, boczkiem? Nie mozna dodac nawet odrobiny?
Jakis index IG ma fasolka bez wyzej wymienionych komponentow a jaki z
nimi?
Moze w drugiej fazie mozna dodac troche mieska?

Darek


na liscie czesto bylo pisane, ze mozna dodawac kielbaske,
ale ja bym tam byla raczej ostrozna,
ja nie dodaje i fasolka tez jest pyszna,

dodatkowo radze Ci troche odlozyc fasolki i dorzucic ja do jakiejs
salatki w ramach dniadania weglowodanowego

i pamietaj! fasolka musi swoje odstac, zeby przeszla koncentratem

Anka


- Bigos z miesem i kielbasa
- Tlusty rosol, bez makarony
- Grochowka z kielbasa (bez ziemniakow i marchewki)
- Sledz w oleju z cebula
- Sledz w smietanie z cebula
- Schabowy bez panierki z kapucha zasmarzana z tluszczem :)
- Zurek z kielbasa i jajkiem (tu mam watpliwosc, bo kwas zurkowy robi sie
chyba z maki, ale sa to na pewno sladowe ilosci)
- Groch z kapusta (jak na Wigilie)
- makaron sojowy z dowolnym miesem


wszystko OK poza zurkiem

Bardzo podoba mi sie twoje spostrzezenie ze sa to potrawy tradycyjne -
polskie.
Nasi przodkowie zdrowiej jedli.
A do tego sa dosc tanie

Proponuje jeszcze fasolke po bretonsku z boczkiem i kielbasa - pyszna

musta


Mialam ten sam problem, ale poszlam za rada ktoregos z grupowiczow i
wzbogacilam swoja diete o wieksza ilosc weglowodanow, oczywiscie tych z
IG<35. Teraz zajadam sie fasolka po bretonsku, zielona soczewica, itp. Na
sniadanie, ktore staram sie jesc weglowodanowe, jem, z braku odpowiedniego
pieczywa, makaron z serkiem 0%, pomidorem i szczypiorkiem, albo serek 0%
(homogenizowany, Mackowy - rewelacja!!!) z rzodkiewka albo z owocami.

Sprobuj ograniczyc posilki tluszczowe na rzecz weglowodanowych - powinno
pomoc.

Pozdrawiam i trzymam kciuki!!Martencja


Ta fasola jest pyszna!

najlepsza jest fasolka po bretonsku

800g fasoli - moczysz przez noc
gotujesz i dokladasz podsmazone 400g boczku wedzonego i 400g kielbasy i
troche cebuli tez podsmazonej

doprawiasz koncentratem pomidorowym oraz sola, pieprzem i majerankiem

na koncu miksujesz 2 szklanki tej potrawy na papke i dodajesz zeby bylo
bardzie geste

Jezu, jakie to jest dobre!

musta

Witajcie :)

Powiedzcie mi proszę czy ugotowana popularna falosa typu "jasiek" to po
naszemu tzw sucha fasola, która ma IG =30?
Jeśli tak to rozumiem, że można ją jadać również w połączeniu z tłuszczem
(np.podsmażaną cebulką)... Dziś zrobiłam ją w pomidorach i muszę
powiedzieć,
że to nie było smaczne połączenie ;)

pozdrawiam,
Lara

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/


Ta fasola jest pyszna!

najlepsza jest fasolka po bretonsku

800g fasoli - moczysz przez noc
gotujesz i dokladasz podsmazone 400g boczku wedzonego i 400g kielbasy i
troche cebuli tez podsmazonej

doprawiasz koncentratem pomidorowym oraz sola, pieprzem i majerankiem

na koncu miksujesz 2 szklanki tej potrawy na papke i dodajesz zeby bylo
bardzie geste

Jezu, jakie to jest dobre!

musta


Musta- i taka pyszna fasolka z boczkiem i tak dalej jest jak najbardziej
MM!!!!!!!!!!!!!!!???????????
O matko, to cudnie!
Aż trudno w to uwierzyć.
Proszę napisz czy dobrze zrozumiałam ;))
Gisia



Ta fasola jest pyszna!

najlepsza jest fasolka po bretonsku

800g fasoli - moczysz przez noc
gotujesz i dokladasz podsmazone 400g boczku wedzonego i 400g kielbasy i
troche cebuli tez podsmazonej

doprawiasz koncentratem pomidorowym oraz sola, pieprzem i majerankiem


Wszystko byłoby lux, gdyby nie fakt, że nie jem mięsa ;)) A może znasz
jeszcze jakiś inny dobry przepis na fasolkę, lecz bez boczku?
Póki co pozostaje mi jadanie jej z sokiem pomidorowym lub smażoną
cebulką... :/ - jakoś nie mam innego pomysłu i nie wyobrażam sobie z czym
jeszcze mogłaby smakować. Aha, a propos tego soku... fasolka rzeczywiście
pyszna była, ale dopiero wtedy, gdy dodałam do niej sok pomidorowy. Dziwne,
ale w zwykłych pomidorach była strasznie gorzka.


Wszystko byłoby lux, gdyby nie fakt, że nie jem mięsa ;)) A może znasz
jeszcze jakiś inny dobry przepis na fasolkę, lecz bez boczku?
Póki co pozostaje mi jadanie jej z sokiem pomidorowym lub smażoną
cebulką... :/ - jakoś nie mam innego pomysłu i nie wyobrażam sobie z czym
jeszcze mogłaby smakować. Aha, a propos tego soku... fasolka rzeczywiście
pyszna była, ale dopiero wtedy, gdy dodałam do niej sok pomidorowy.
Dziwne,
ale w zwykłych pomidorach była strasznie gorzka.


Zapraszam na www.montignac.prv.pl
znajdiesz tu fasolkę po bretońsku bez mięska

GOGO


Monignac podkreslal w swojej ksiazce ze kiedys ludzie jedli zdrowiej (nizszy
Ig). Pomyslalem ze poszukam tradycyjnych dan polskich zgodnych z MM.
Wymyslilem dwa, gdzie nie laczy sie tluszczy z weglowodanami o Ig powyzej
35.

Fasolka po bretonsku i Bigos.

Macie jeszcze jakies pomysly? MM pisal wszystko o kuchni francuskiej uwazam
ze trzeba jego przepisy spolszczyc.
Wtedy kuchnia MM przestanie byc tak droga- te wszystkie sery miekkie,
baklazany, losos - pamietam taki post dziewczyny ktora wydaje 3,5 zl na
dzien na jedzenie i tez chce byc chuda! Gdyby udalo sie potanic te diete
sadze ze wiecej osob moglo by schudnac.

musta



Monignac podkreslal w swojej ksiazce ze kiedys ludzie jedli zdrowiej
(nizszy
Ig). Pomyslalem ze poszukam tradycyjnych dan polskich zgodnych z MM.
Wymyslilem dwa, gdzie nie laczy sie tluszczy z weglowodanami o Ig powyzej
35.

Fasolka po bretonsku i Bigos.

Macie jeszcze jakies pomysly? MM pisal wszystko o kuchni francuskiej
uwazam
ze trzeba jego przepisy spolszczyc.


Ano mam. skladniki: salata lodowa (jak bedzie cieplej, bedzie tansza)
ser feta light, oliwa z oliwek (w LiderPrice sa tanie i smaczne)
ogorek konserwowy albo zwykly, szczypiorek, cebulka

salate myjemy, suszymy i lekko gniatamy (jakies 5-6 listkow wystarczy)
cebulke, szczypiorek drobno siekamy,
ogorek kroimy na drobne platerki (te zielone, swieze radze kroic ze skorka -
bedzie wiosennie pachnialo)

calosc polewamy octem jablkowym (z zatopionym wiele tygodni wczesniej
ziolem - np. rozmaryn)
dodajemy bialy pieprz i ziola prowansalskie) i polewamy oliwa,
na koniec dodajemy 1/ 3 kostki fety.

Mniam, mniam palce lizac.

Tylko fete trzeba dodac przed samym spozyciem - szybko sie rozpuszcza.

Niestety salatke trzeba robic w okresie, kiedy warzywa sa tansze (raczej nie
teraz)
albo kombinowac i szukac tanich skladnikow.
Chociaz nawet teraz taka salatka duzo nie kosztuje (ogorek wystarczy na 5-6
salatek), salata lodowa na 3 sal.
szczypiorek z cebulka tez na trzy. Feta od 3 do 4.

Wiec tak ogolnie nie jest zbyt droga.

pozdrawiam

Anka


Jestem właśnie w samym środku lasu, mam laptopa z kartą GPRS i ledwo,
ledwo łapię sygnał na wbudowanej antenie.

Modem ma wyjście na antenę zewnętrzną i zastanawiam się czy uda mi się
zbudować z różnych śmieci antenę która pomoże w mojej internetowej
niedoli :)

Nie bardzo wiem jakiej częstotliwości używam. Oprogramowanie modemu mówi
tylko że jest to 3G/GPRS/EDGE. Czasami przełącza się na GSM jak traci
sygnał.
A to chyba nie determinuje częstowoliwości i może to być 900 albo
1800MHz, z tym że takie obszary leśne chyba się raczej pokrywa siecią
900MHz.
Modem to Sony Ericsson GC89 - może ktoś zna sposób żeby go zapytać na
jakiej częstotliwości pracuje?

No i teraz co mam z elementów:
- dachowa antena telewizyjna szerokopasmowa
- telewizor Junost produkcji radzieckiej
- kilometry koncentryka telewizyjnego 75ohm
- jakieś druty, pręty, blachy, kątowniki
- piwo w puszkach (w razie potrzeby poświęcę się i wypiję piwo
pozostawiając puszki)
- z puszek mam też porcję fasolki po bretońsku (szersza puszka)
- przewody elektryczne
- siekiera, młotek itp. ;)

nie mam np. lutownicy.

Tak myślałem o czymś typu "cantenna", ale kalkulatory mówią że dla
900MHz potrzebował będę raczej wiadra niż puszki po piwie, zresztą dla
1800 też niewiele lepiej bo potrzebowałbym puszki około 14cm średnicy i
23cm długości, czyli też puszka po piwie odpada.

Może jakaś inna konstrukcja którą warto wypróbować?
Tylko jak to wszystko policzyć? Bo na technice antenowej za bardzo się
nie znam.



No i teraz co mam z elementów:
- dachowa antena telewizyjna szerokopasmowa
- telewizor Junost produkcji radzieckiej
- kilometry koncentryka telewizyjnego 75ohm
- jakieś druty, pręty, blachy, kątowniki
- piwo w puszkach (w razie potrzeby poświęcę się i wypiję piwo
pozostawiając puszki)
- z puszek mam też porcję fasolki po bretońsku (szersza puszka)
- przewody elektryczne
- siekiera, młotek itp. ;)


Proponuje wziasc siekiere i przetrzebic troche las na kierunku do BTS
:-) No co - i tak nie dasz rady zlacza wyrzezbic :-)

Moze zadziala cos takiego http://www.radio-tele.com/pmr/dx/

Moze z rozcietej puszki dasz rade jakis reflektor zrobic.

No i masz niepowtarzalna okazje wyprobowac przekaznik pasywny,
czyli dwie polaczone anteny, jedna silnia kierunkowa i gdzies
na wysoko. Yagi dasz pewnie rade zrobic.

A wlasciwie to w jakiej polaryzacji GSM dziala ?
Antena w C35 jest cokolwiek dziwna - zwinieta spirala z blaszki.

J.



Wg prawa:
Jesli wlasciwosci zakupionego produktu nie spelniania jakiejs wlasciwosci
opisanej w reklamie, to masz prawo zwrocic ten produkt.


Z prawa tego skwapliwie niegdyś skorzystałem po konsumpcji WARS-owskiej
fasolki po bretońsku. Stalo się to jednak całkowicie wbrew mojej woli już po
przybyciu do celu podróży.
;-)


Bo tak:
Pogoda super. Ciepło, ale nie za gorąco.
Śniadanko pyszne zjadłem. Chlebek ciepły jeszcze i chrupiący.
Weekend był udany bardzo.
W piątek podobałem się bardzo fajnej dziewczynie.
Humor jakiś taki bardzo dobry mam i się cieszę, że żyję.
Drzewa kwitną i pięknie pachną.
Ta nowa droga do pracy, którą dziś jechałem jest piękna - będę nią śmigał.
Prezes się czepia owszem - ale nie mnie.
Znam się na swojej pracy i ta specyfikacja, co ją zaraz napiszę, będzie
super.
Nie ma kaca, a wczoraj był.
Jestem fajnie ubrany i ładnie pachnę.
Ta kobieta, która jest moją żoną, to jest boska.
W ogóle kobiety są świetne i wspaniale, że są - dziękuję Wam za to, że
jesteście - sprawiacie świat piękniejszym.
Psa zaczyna się słuchać i układać.
Mieszkam w fajnym mieście, gdzie mówi się po Polsku, a nie Hiszpańsku.
Mam w pracy internet.
Fasolka po bretońsku, co ją wczoraj wieczorkiem ugotowałem jest pyszna.
Przeziębienie już prawie się skończyło.
Fajny był wczoraj Wojewódzki z Konradem.
I ... ... ... moja szefowa jest na urlopie - 3 tygodnie !
WAZELINA ZA CAŁOKSZTAŁT DLA ŚWIATA !!!


popieram ;-) kiedyś  zjadłem fasolkę po bretońsku odgrzaną w
mikroweli.. fuuuj... jak jedzenie przegotowanego kartonu...


Nieprawda jest, jakoby. Ja wczoraj. Pyyycha! Bardzo chwale. Postuluje uznac,
ze zle odgrzewales.

Uzdrawiam



Każdy student widział co najmniej dwa w dowolnym barze mlecznym-
fasolkę po bretońsku i jakieś, równie francuskie, naleśniqui...


Czy aby na pewno fasolka po bretońsku pochodzi z Francji? Coś mi się
kojarzy, że jest tak samo francuska jak pierogi ruskie ruskie :D

2004-11-12, 'Tom N' wystukał(a):

| Ano trafiło mi się być te kilka metrów nad ziemią :D

Trzeba było tyle fasolki nie jeść :-)


Taaak??? To w takim razie ciekawy jestem czy jest ktoś,
komu udało się jednorazowo pochłonąć 1l (słownie: jeden litr)
fasolki po bretońsku (tak się to nazywa?)!
Ja raz tego czynu dokonałem (i chyba nie powtórzę).
Cierpiałem przeokrutnie :)


[ciach o idealnych kształtach kulistych]

a przy okazji pietnuje swoj dzisiejszy obiad :
szaszlyk ( to jeszcze ujdzie ) RYZ KOLOROWY.... po tym ryzu to ja mam
kolorowe.... ale nie powiem co :(


Sosen, czegoś tu nie rozumniem (jak zwykle)... U mnie jest godzina 11.09...
O tej godzinie jesz obiad? Czy tylko martwisz się na zapas? :)
A jak masz kolorowe "nie powiesz co...", to najedz się węgla, to będziesz
miał czarne - przez parę dni... Albo najedz się grochówki (to na zupę),
fasolki po bretońsku (na drugie) i bigosu - to będziesz miał.... Wiesz? Może
lepiej tego nie jedz :-)))

Pitt


pietno:

"Sejm zdecydował o przyznaniu producentom rzepaku dodatkowo 176
złotych dopłat do każdego hektara upraw. Sejm znowelizował w tym celu
ustawę o podatku akcyzowym.
Dopłaty te mają być wypłacane ze budżetu państwa. "

dla mniej kumatych - rzad zabiera pieniadze pracujacycm obywatelom po
to, zeby pozniej je rozdac miedzy swoich. ktorzy notabene juz nie
mogli sie doczekac tej ustawy, bo miala byc bodajze w zeszlym roku i
jej nie bylo.

a ja chce w takim razie doplaty do produkowanego przeze mnie biogazu
(szczegolnie jak zjem fasolke po bretonsku)

 a tak wogole, to domagam sie sadu skorupkowego!

pozdarwiam,
Cyb


dla mniej kumatych - rzad zabiera pieniadze pracujacycm obywatelom po
to, zeby pozniej je rozdac miedzy swoich.


A ja myślałem, że coś nowego...

a ja chce w takim razie doplaty do produkowanego przeze mnie biogazu
(szczegolnie jak zjem fasolke po bretonsku)


Ty przestań, bo jeszcze wprowadzą koncesję na produkcję :8]

 a tak wogole, to domagam sie sadu skorupkowego!


Przecież już jest, tylko że u nas używa się do tego celu teczek.

Pozdrawiam


Przemiła osoba, chcąca być znana jako RadekTeklak,

Wykonanie:
Zjadamy gar kapuchy/grochówki/fasolki po bretońsku (można popić mlekiem -
cześć Aneta)


Na mnie by nie podziałało :(
Poza tym po co eksperymentować na żywym ciele - kto ma samozaparcie,
ten obejdzie okoliczne trawniki. A bo to piesków brakuje na świecie?

An. z ideami


Ja tam testowałem na gazie:)

http://styki.ee.pw.edu.pl/wiki/pages/relacje/transwers/photos/100_275...

W całej bipie waliło sosem pomidorowym. Kierpoć się zatemzdziwił skąd mamy
gorące żarcie. powiedzieliśmy że ugotowaliśmy na przystanku.


Hehe :-) Ja kiedyś w pociągu też gotowałem sobie wodę na herbate, czy
podgrzewałem jakąś fasolke po bretońsku :-) Co prawda kierpoć nie widział,
to się nie czepiał. Ale podejrzewam iż używanie otwartego ognia jest
zabronione w pociągu...



| W całej bipie waliło sosem pomidorowym. Kierpoć się zatemzdziwił skąd
| mamy gorące żarcie. powiedzieliśmy że ugotowaliśmy na przystanku.

Hehe :-) Ja kiedyś w pociągu też gotowałem sobie wodę na herbate, czy
podgrzewałem jakąś fasolke po bretońsku :-) Co prawda kierpoć nie
widział, to się nie czepiał. Ale podejrzewam iż używanie otwartego ognia
jest zabronione w pociągu...


Oczywiście, że jest. Tak samo jak przewożenie materiałów żrących i łatwo
wybuchających - wniosek: teściowej nie przewiozę.


 Andreas   Feb 8, 3:17 pm     show options

Newsgroups: pl.misc.militaria

Local: Tues, Feb 8 2005 3:17 pm
Subject: Dobrywieczor
Reply | Reply to Author | Forward | Print | Individual Message | Show
original | Report Abuse

Stesknilem sie za wami, ciekawe, czy z wzajemnoscia.

:-)

pozdrawiam
 Ja myslalem ze po obfitym posilku w stylu fasolka po bretonsku, albo
wojskowa grochowka pojechales do Bagdadu rozerwac sie troszeczke...



Zjedz dwie duze porcje fasolki po bretonsku.


I zagryz cialem chrystusa.
Popij krwia chrystusa i czyn to na pamiatke.

Rinaldo


        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany



| Klub Karuzela na Osiedlu Przyjazn
Wejscie na legitymacje studencka. Ale atmosfera nie jest zbyt fajna tam.


Ale niedrogo, a nie wiadomo, czego Przemek szukal.

| Bar Kufelek przy Strazy Pozarnej
Spelunka.


Ale ma swoj czar. Mnie sie tam bardzo podoba, a kielbaske i fasolke po
bretonsku pani Danusia robi swietna.

| Pizzeria Arabella przy pl. Kasztelanskim
Chyba najlepsze miejsce. Daja tam dobra pizze.


Jedynym minusem jest to, ze wlasciciel czasem lubi poogladac telewizje na
ogolnej sali, co nie jest - jak dla mnie - najlepszym pomyslem. I czasem
jego koledzy moga wzbudzic strach.

Ale jak bardzo juz chcesz na piwo w milym miejscu i w spokojnym
towarzystwie. Jest jeszcze jedna fajne miejsce, z duzym tarasem i bardzo
dobrym jedzonkiem z grila. Wiadomosc na priva, bo nie chce zbyt
reklamowac publicznie.


To ja tez poprosze, jesil mozna.

Pozdrowienia
JednoSlowo


Witam,

Szuwaks, dobre żarełko można zjeść choćby w domu. Do restauracji idzie się
zwykle dla dobrej atmosfery.


Nie do końca się z Tobą zgadzam.
Na pewno masz rację, pod warunkiem, że ktoś w domu potrafi dobrze gotować.
Oczywiście, dobrze może być również przyrządzony proszek Winiary czy fasolka
po bretońsku z tarczynowego słoika :)

Dobra atmosfera w lokalu, którą potrafi wytworzyć obsługa jest oczywiście
ważna, ale myślę, że do szeroko rozumianej knajpy ludzie chodzą z lenistwa
(by nie gotować w domu), by się z kim spotkać (towarzysko, biznesowo) czy by
się napić.

Atmosfera to nie tylko obsługa, to również  wystrój wnętrza, światło, widok
z okna.

Obsługa nie na poziomie dyskwalifikuje lokal.


Obsługę można wychować lub zmienić z innymi elementami jest trudniej :)


No cóż - mam w domu osiemnastolatka, który też nie rozumie związku
przyczynowo-skutkowego pomiędzy jego stanem zdrowia (potworny katar,
39 stopni gorączki) i chodzeniem w T-Shircie...


Indywidualna sprawa... mnie taka zależność nie rusza ani trochę, podobnie,
jak np. zjedzenie kilograma fasolki po bretońsku, czy popicie kiszonych
ogórków mlekiem - zero sensacji.
Nie daj Boże jednak przegrzać się - grypsko murowane.
Warto się uodparniać, byle nie za szybko.

Pozdro



Ja polecam Mexico Bar na Rzeźniczej 34 - bardzo blisko rynku. Bardzo
smaczne i ciekawe potrawy, za kilkanaście złotych można się najeść.


Te zarcie ma tyle wspolnego z Meksykiem co fasolka po bretonsku z Bretania
;)

uriuk co przejechal Meksyk wzdluz i wszerz


Imponujace. Samymi bagnetami rozbili tej Germanii caly ciezki sprzet!

Moze to od tego wziely sie w filmografii te ataki szablami na czolgi?


ACH TUS MI GOLABECZKU SMIERDZIUSZKU gruchasz slodko niczym synogarlica dowiedz
sie baranku BOZY ze atak byl w nocy. Niemcy wystawili slabe posterunki bo
kwaterowali w niemieckiej wsi. Rozlozyli sie do lozeczek po obejrzeniu MISA z
Okienka i wypiciu wodeczki.Chrapali radosnie i donosnie. Polacy zlapali ich w
gatkach. Sam pan dowodca wesolo jajami podzwanial  na alarm jak I TY
Zachariaszu pod prysznicem gdy szorujesz sobie PUPCIE.
:) To byl atak z zaskoczenia. Czesc sprzetu wzieto ze soba. to co bylo za
ciezkie oblano benzynka i podpalono. Dziala zalatwiono przy pomocy prostej
metody najpierw je ladujac a potem piaseczku pare garstek do lufci I BUUUUM
!!!! Huk byl taki ze az strach. Prawie tak glosny jak TWOJE baki u Cioci na
imieninach kiedys sie nawchlanial FASOLKI PO BRETONSKU. Z filmografia nie ma to
nic wspolnego !!!!!!!!
TWOJ ZAWSZE CI ODDANY PZL24



fakt faktem, ze identy byly zjebane :P


a niektorym sie podobaly ;) agrafki suck ;)


exposive rzadzil :).


Nie bigos tylko grochowka [chyba, ze to miala byc fasolka po bretonsku ;)].
I wcale nierzadzila ;) Co widac bylo po tym jak duzo jej zostalo ;) Miala
posmak mydla...

Ale coz, byla za darmo...

NP Annihilator - Never,neverland
creed



W chwili obecnej żarcie! żarcie! Tydzień szukałem barszczu po
ukraińsku w ładnej miseczce. Makabra. Nie ma potraw! Wymarzone zdjęcia
m.in. dla etykietowców. No bo gdzie ja znajdę fasolkę po bretońsku
albo bigos ???


Nooo... Tego trochę mam :) Może niekoniecznie bigos, ale coś by się
znalazło. Napisz następnym razem na priv. Robiłem ilustracje do książek
kucharskich i trochę mi zostało :)

| denied rebel lies:

| Polecam również sprawdzenie swojego systemu...
Dzieki. Nigdy nie uzywalem, a wlasnie cos znalazl


O nie. Nie będzie mi żaden program po dysku łaził. Jeszcze mi znajdzie
te tabuny zdjęć i filmów porno oraz przepisów jak z fasolki po
bretońsku i młotka zrobić bombę chemiczną. A jak jeszcze znajdzie plan
mobilizacyjny mojej dywizji pancernej to już w ogóle...


nie wiem co mnie z tą Brytanią naszło :)


......hmmm.......a moze myslales o Bretanii po zjedzeniu fasolki po
bretonsku........hehehehe......pewnikiem tak bylo........tylko ze po tej
potrawie jeszcze sa wspomnienia takie .......hmmmmm.......pachnace
inaczej..oooo :P:P

 --

piter....oma '59 i devon '74
GG:1641206


Panowi nie siejcie profanacji jak 1303 moze byc  Brazil to tak jak bys
powiedzial ze maluch jest lebszy od porsze
no bo jest jesli porownujesz cene...


Ja podejrzewam ze nazwa Brazylia na 1303 wynika z przeciwienstwa. Mexyk ma
plaska szyba, a Brazylia wypukla wiec dla odroznienia, bo nie byla robiona w
Meksyku, ma nazwe Brazylia. Zreszta to jest charakterystyczne dla polskiego
nazewnictwa: ryba po grecku (ktorej Grek na oczy nie widzial), fasolka po
bretonsku, sledz po zydowsku, a takze slynne adidasy - buty sportowe pumy,
reeboka i chinskie gowno  to tez adidasy. itd
Zreszta polskie okreslenie na VW beetle - to garbus, zeby dosrac sylwetce,
podobnie jak Warszawa "garbus". Mogloby sie spokojnie mowic "zuczek" w
odroznieniu od dostawczego ZUKa.
A widzicie nie jest "zuczek" jak w wielu jezykach swiata tylko GARBUS.
Ale okreslenie kaszlak na PF 126 to mi sie podoba!
pozdr
Kuba
---


| hałasu, oczywiście.  :-)
oczywiscie ze tak.
Pewnie to byl Woytas swoim "fioletowym" Zelaskiem z wydechem od


odkurzacza.

Tylko, ze Voytass ma rejestracje CT ***** a nie EC *****... 8-)

A ja tam wiem myslisz jakie rejestracje ma ztiuningowane zelazko Woytasa.

A co do tlumika to Voytass ma Ultera... 8-)

A na tym to ja sie nie znam. Brzmi jakbym puszczal bonki po fasolce po
bretonsku. :))

Worek


Od n lat jadam w kółko to samo:
- Gulasz z ryżem
- Gulasz z makaronem
- Mieszanka chińska z ryżem
- Mieszanka chińska z makaronem
- Fasolka po bretońsku

Od święta jakaś zupa.
Potrawy te mają tę zaletę, że gar wystarczy na tydzień i jest spokój,
ale mam DOŚĆ!!!!eleveneleven.

Drogi Pręgierzu! Co mam zrobić do jedzenia, mając w zamrażarce mięso
wołowe? Najchętniej coś ostrego i smacznego :



Od n lat jadam w kółko to samo:
- Gulasz z ryżem
- Gulasz z makaronem
- Mieszanka chińska z ryżem
- Mieszanka chińska z makaronem
- Fasolka po bretońsku

Od święta jakaś zupa.
Potrawy te mają tę zaletę, że gar wystarczy na tydzień i jest spokój,
ale mam DOŚĆ!!!!eleveneleven.

Drogi Pręgierzu! Co mam zrobić do jedzenia, mając w zamrażarce mięso
wołowe? Najchętniej coś ostrego i smacznego :


Wolowine na ostro proponuje.

Er



Od n lat jadam w kółko to samo:
- Gulasz z ryżem
- Gulasz z makaronem
- Mieszanka chińska z ryżem
- Mieszanka chińska z makaronem
- Fasolka po bretońsku

Od święta jakaś zupa.
Potrawy te mają tę zaletę, że gar wystarczy na tydzień i jest spokój,
ale mam DOŚĆ!!!!eleveneleven.

Drogi Pręgierzu! Co mam zrobić do jedzenia, mając w zamrażarce mięso
wołowe? Najchętniej coś ostrego i smacznego :


1 puszka czerwonej fasoli, 1 puszka pomidorów bez skórki 1 opakowanie
chilli con carne kamisu, szklanka ryżu i jedziesz;]


Kolejna rzecz - TV chwali ze ludnosc znosi koce, jakis restaurator
przywiozl 200 porcji fasolki po bretonsku... No brawo, a przez 8h (bo
tyle juz akcja trwa) nie dalo sie "obudzic" zadnej jednostki wojskowej
zeby wyslala tam kuchnie polowe, koce itd? Przeciez to powinno zajac
max 2-3h

Foka


| Kolejna rzecz - TV chwali ze ludnosc znosi koce, jakis restaurator
| przywiozl 200 porcji fasolki po bretonsku... No brawo, a przez 8h

Nie oznacza  to ze czegos braukuje. Ludzei  czasem niosa bezsensowna
pomoc.


Brak koordynacji, jednego wspólnego stanowiska dowodzenia itp.  to kwestia
priorytetów dla naszych ustawodawców -
 projekt ustawy o służbach ratowniczych od 2 lat leżakuje w Sejmie a Sz. P.
posłowie i posłanki zajmują się tanimi gierkami.

Czy Polska jeszcze jest państwem?
R.



Kolejna rzecz - TV chwali ze ludnosc znosi koce, jakis restaurator
przywiozl 200 porcji fasolki po bretonsku... No brawo, a przez 8h
(bo
tyle juz akcja trwa) nie dalo sie "obudzic" zadnej jednostki
wojskowej
zeby wyslala tam kuchnie polowe, koce itd? Przeciez to powinno zajac


Zamieszanie zamieszaniem, ale to nie te czasy, że dbano o takie
służby. Te czasy skończyły się gdzieś pod koniec lat 80-tych.

Znam przykład z innego zabezpieczenia - jak najbardziej planowanego -
gdzie stojącym na kilkunastostopniowym mrozie w szczerym polu
dostarczono jako "posiłek regeneracyjny" zamrożone kanapki i wodę
mineralną w butelkach. Pogląd, że "bierzecie za delegację, więc proszę
sobie zapewnić wyżywienie we własnym zakresie" jest już tak pospolity,
że nawet nikogo nie dziwi. Również w wypadkach, gdy ze specyfiki
działań wynika, że nie będzie możliwości ani nabycia tam posiłku ani
przyrządzenia, o braku czasu i miejsca na spożycie nie wspominając.



Kolejna rzecz - TV chwali ze ludnosc znosi koce, jakis restaurator
przywiozl 200 porcji fasolki po bretonsku... No brawo, a przez 8h (bo
tyle juz akcja trwa) nie dalo sie "obudzic" zadnej jednostki wojskowej
zeby wyslala tam kuchnie polowe, koce itd? Przeciez to powinno zajac
max 2-3h


        ... w sumie szybkos reakcji na takie sprawy jest niesamowita,
tak jak w przypadku powodzi na poludniu polski, lata temu,
wtedy, kiedy byly takie duze straty - 12 miliardow,
po dwoch tygodniach cos się dopiero cos się ruszylo, wyglada
na to, ze jakakolwiek pomoc nie jest mozliwa, nie ma sluzb, monitoringu
- jak za krola cwieczka, bozia daje i odbiera ludziom nic do tego:(
Z powazaniem
                                                                Adam Przybyla


"Foka"

Za TVN24: W szpitalach miejsc jest duzo, ale zaczyna brakowac krwi.
Niedlugo zostanie wystosowany apel o oddawanie krwi.


Media uwielbiają apele. Wśród 40 hospitalizowanych ciężej rannych
zaledwie kilku z nich wymagało podania większej ilości krwi. Nie sądzę
aby w szpitalach w takiej aglomeracji gdzie wypadki zdarzają się
codziennie zabrakło nagle krwi dla kilku dodatkowych osób. Inna sprawa
że w skali kraju banki krwi zawsze mają braki. Honorowi krwiodawcy
wymierają a masowe oddawanie krwi przez wojsko czy policjantów tez staje
się "niemodne". Inna sprawa że dobrze jest skierować energię cywilów
którzy chcieliby pomóc a którym "umundurowani" np. nie pozwalają
wchodzić na gruzowisko. Niech oddają krew, podają fasolkę po bretońsku
ratownikom pracującym na mrozie, odśnieżają drogi ewakuacyjne itp. itd.

Co by bylo gdyby mial miejsce zamach bombowy w duzym miescie? Po ilu
godzinach czy minutach okazaloby sie ze jest za malo krwi? Okazaloby
sie ze sa miejsca w szpitalach, ale ludzie na lozkach umieraja z braku
krwi?


Apele pojawiłyby się natychmiast. Nawet jakby to był zamach gazowy.


Ania:

| Albo na "dmuchane jedzenie"?
Mnie się jakoś nie podoba. Szybkie bo szybko biegają?
A to dmuchane to już kojarzy mie się z seksem.
Szybkie dania to również gotowe pierogi, placki ziemniaczane, pyzy,
pampuchy. Koło mnie jest taki garmaż i tam sprzedają naprawdę pyszne gotowe
gołąbki, kotlety, klopsiki, fasolkę po bretońsku itd.
Czy to też junk food?


Popieram w całej rozciągłości - kulinarnej, bo mnie akurat (facetowi!) to
dmuchane jedzenie jakoś z seksem się nie skojarzyło :-))) Chociaż po
zastanowieniu można dojść tym tropem do "p... żarcie" ;-)))

A może: bezwartościowe jedzenie/żarcie?
Ewentualnie proponowałbym neologizm: zapychacze żołądka.

Pozdrawiam


Mee2
AdamS



| Ja proponuje "Rusalke" ze stolikami, co maja roznej dlugosci
nogi i zeby sie
| nie kiwaly, to sie podlozy zlozona serwetke pod najkrotsza
noge,

Wypraszam sobie takie teksty.
Mam obie nogi rowne i wcale sie nie kiwam, i nawet zadnej
serwetki sobie pod noge nie podkladam.

A swoja droga, to....
... najsmaczniejsza zupe pomidorowa z ryzem , jaka kiedykolwiek
jadlam, to bylo w barze dworcowym na dworcu PKP w Jarocinie,
kilka dobrych lat temu, w oczekiwaniu na zapchany pociag osobowy
do Poznania, po wyczerpujacej tygodniowej imprezie.

Pozdrawiam,
Rusalka


Ja również mile wspominam fasolkę po bretońsku na dworcu w
Czechowicach, ale tam zaprowadzili mnie miejscowi bywalcy , w
większości tego typu lokali truli bez stosowania arszeniku .
                                     S.P.

--
Agnieszka Michalowska

=================================================
Pies najlepszym przyjacielem czlowieka



Po co sie trujesz chodzac do "fast foodzie" -- jak to nazwales?

Michal


| Od końca : zmienię, daj trochę czasu :-))) nowy Outlook Ex 5 ma dla mnie
| jeszcze sporo tajemnic ...

| Nie poznasz tych tajemnic, nawet producent ich nie zna, więc zmień na
inny,
| taki bez tajemnic, ale działający.
Cóż za kategoryczność ... nie wiem, czy mam czytać dalej, kolejny Expert -
wyrocznia ? :-))) nie wyglądałeś na takiego

| ... tak, słyszałem te przednie opowieści Polaków o nieróbstwie, lenistwie
i
| brudzie Francuzów, i miałem okazję bezpośrednio konfrontować te mity z
| rzeczywistością : bez wątpienia dysproporcja zarobków jest ogromna, ale
gdy
| spojrzy się na nią poprzez wartość dodaną wykonanej pracy, różnica się
| znacznie zmniejsza. Opowieści te mają się tak do rzeczywistości, jak
| fasolka po bretońsku do żarcia bretońskiego ...

| O brudzie nic nie pisałem. A co to znaczy "wartość dodana pracy" i jak się
| ją mierzy?
Przykład : przed chwilą byłem w fast foodzie (znanej sieci US) i patrzyłem
jak personek "pracuje" - ileż niepotrzebnej bieganiny, przestojów
wynikających ze złej organizacji, plotkowania za urządzeniem, z
przekonaniem, że nikt nie widzi ...




Watpie, zeby jakakolwiek dama przy zdrowych zmyslach choc przez chwile
rozwazala na serio mozliwosc zamiany rol ze sluzaca. Takie rzeczy typu
"Ksiaze i zebrak", to tylko w opowiesciach dla mlodszej mlodziezy.


Znaczy się, na kwadrans, w ramach jakiegoś theme parku to może być
zabawne. Odwiedzając swoją alma mater zajrzałem oczywiście do bufetu,
wyglądającego jak obleśny bufet za komuny - jak za moich czasów
studenckich. Zamówiłem obleśną fasolkę po bretońsku i herbatę z cytryną,
a bufetowa mi chciała wrzucić cytrynę do szklanki przed zalaniem torebki
wrzątkiem! Kiedy uprzejmie poprosiłem, żeby jeszcze nie wkładała cytryny
bo się nie zaparzy, usłyszałem opryskliwe "to gdzie mam ją panu
wsadzić". Wszystko to sprawiało mi masochistyczną satysfakcję, której
podstawowym elementem było jednak świadomość tego, że jestem tu dla
zabawy, nie mam już z tym światem nic wspólnego, zaraz wsiądę do
samochodu, zatrzasnę centralny zamek i odjadę do siebie.

Mogę sobie wyobrazić arystokratkę, która na kwadrans chce się pobawić w
służącą czy prostą wieśniaczkę (zresztą są takie malownicze precedensy,
choćby słynny chlewik Marii Antoniny). Ale właśnie tymczasowo, nigdy na
serio. Ja też na serio bym nie chciał teraz stać się ubogim studentem.



chyba jednak nie. bo jakos nie rozumiem do konca mlodych, albo
rozumiem, ale boje sie o tym myslec. a starsi nie chca byc ze
mna, albo okazuja sie rownie niedojrzali jak Ci mlodzi. co tu
za sprawiedliwosc? :(


Dziwne masz podejście.

wlasnie zjadlem fasolke po bretonsku, boshe, znowu sie objadlem...
huh. :) ale jutro do pracy, wiec znowu mi kilogramy zaczna spadac
w dol i przestane jesc. ;)


A ja właśnie obejrzałem do końca Anastazję i kawałek Toma i Jerryego
ze swoim kochanym braciszkiem ;P


Widocznie co region to obyczaj ;))
Juz wiem ze na Pomorzu i Slasku to slowo ma zabarwienei negatywne,
widocznie
w Lubuskim jest inaczej :))


Ze w Lubuskim jest inaczej, to masz racje. Jak w takiej fajnej restauracyjce
zamowilem fasolke po bretonsku z ziemniakami, to sie zbiegla obslooga, bo
takiego mixa jeszcze nikt tu nie widzial. We Wroclawiu, to jest raczej
normalne...
Sorki za kosmiczny watek :)



Ze w Lubuskim jest inaczej, to masz racje. Jak w takiej fajnej
restauracyjce
zamowilem fasolke po bretonsku z ziemniakami, to sie zbiegla obslooga, bo
takiego mixa jeszcze nikt tu nie widzial. We Wroclawiu, to jest raczej
normalne...


Wczoraj dowiedzialem sie jeszcze ze CH M W D !, ktore miala ona w statusie
na gg i ktore bylo sierowane do jakiegos faceta to dla niego rodzaj
schlebiania.. powoli zaczynam sie zastanawiac czy Lubuskie wogole lezy w
Polsce.. ;)



A Bretania to nie kwestia: CZY?, ale już tylko kwestia: KIEDY !


Uff... :) No to super.
A fasolki po bretońsku Bretończycy twierdzą, że nie znają.
A na koniec powiem: Me zo ganed e Krakow. To mniej więcej po bretońsku. Aha, a "e kreiz er mor" to znaczy chyba "na środku morza" - pasuje do wyprawy nurkowej :)

N.

PS. Taaa... A co z moimi obiecankami, że ograniczam wyjazdy nurkowe, zanim się nie wywiążę z pewnych zobowiązań nie-nurkowych? Hmmm...

no i jadę do tesco

Ja robie zakupy tylko w tesco, bo tanio i bardzo blisko akademików. I w sumie to znam na pamiec uklad towarow i cen w tesco .
Polecam tam poledwice z kurczaka w pomocji sie moze i trafic za 9 zlotych kilo, ale trzeba miec szczescie. Dobra jest .
Dobre sa gotowe dania ze sloika z Rolnika. Fasolke po bretonsku i golabki moge polecic z calego serca. Kolo 3 zlotych.
I w ogole maja dobre produkty z firmy tesco:
jogurty kokosowo - migdalowe za 0,99
Litr soku w kartonie ( rozne smaki) juz od 1,15
Tunczyk w malej puszcze juz od 1,20

Jedynie co mi tam nie podchodzi to warzywa. Jakies takie mdle .

fajnby

Fajny? Tzn. jakiś oryginalny? Czasami mieszam składniki, ale wolę moje ulubione potrawy: tatara, golonę, rosół, schabowego, fasolkę po bretońsku, bigos, ryby wszelakie, frutti di mare, sałatkę jarzynową i inne pierdoły.
Oczywiście we własnym wykonaniu. Chociaż niekoniecznie tylko we własnym

Starałam się robić zupy i ryby i za każdym razem więcej niż połowa lądowała w koszu. Było tak ohydne, że zaprzestałam gotować.
Yas, może podpowiesz coś? Coś baaardzo prosteg, coś co ma szansę się udać? tylko nie kurczak, ryby

Ja mało w sumie gotuje. Większość rzeczy jem surowych (np. gotowanych warzyw nie tknę, a surowe uwielbiam). A z obiadowych to ja jem w sumie fasolkę po bretońsku, gołąbki, razowy makaron, ryż. No i do tego zależy co. Czasem mam ochotę na słodko, więc z jakimiś owocami i twarożkiem, czasem na mięso mielone drobiowe pulpety czy kotlet z piersi kurczaka np z pieczarkami. Albo kawałki piersi kurczaka w sosie słodko- kwaśnym z ryżem, czy domową torteille pełnoziarnistą. Albo tuńczyk z makaronem. W sumie jem duużo mięsa, więc ciężko mi coś poradzić.

warzywa + ryż

zawsze zastanawialam sie jak ludzie moga to jesc .
Ja lubie takie pierogi z kapusta i grzybami, krokiety z kapusta i grzybami, ogorkowa, wszystko co kokosowe i w bialej czekoladzie, fasolke po bretonsku, dzem z Lowicza, kiszone ogorki i pomidory , wszystko co ma roztopiony ser i do tego pieczarki .

1. Jak mam na imie ? Tomek
2. Ile mam lat ? 24
3. Skad jestem ? Lublin
4. Moje hobby (poza MZ-tem:))? ? wędkarstwo, leniuchowanie i moja dziewczyna
5. Ulubiony typ muzyki ? punk (prawie wszytskie odmiany), trip-hop, rock, czasami metal, czasami Kylie Minouge gdy wpadnie w ucho
6. Ulubiony piosenkarz / piosenkarka ? Marilyn Manson
7. Ulubiony aktor / aktorka ? aktor brak - aktorki wszystkie ładne no i te z filmów XXX
8. Ulubiona potrawa ? pizza, flaki, spagetti, żeberka, kurczak, fasolka po bretońsku, pierogi ruskie przysmażane, jajecznica na boczku, paszteciki z barszczykiem, karp świateczny sute jeszcze mam wymieniać ?? moge moge ?
9. Ulubiony klub pilkarski ? JABOLOWE OFIARY Motor Lublin (co za dziady buehehe), Sygnał Lublin (5min ode mnie - okręgówka:D)... z zagranicznych jak byłem mały lubiłem AC Milan ale za czasów Gullita, Van Bastena, Rijkarda, Baresio a teraz Barcelona, nielubie stylu gry Murinho
10. Ulubiony zawodnik ? OTWARD JAPOLA BOŻYSZCZEM JABOLA (to chyba jasne )
a tak ogólnie to Wojtek Kowalczyk, Juskowiak, Kosecki z obecnych lubie Franka i Żurawia
11. Twoje cele w MZ :
- w tym sezonie - awansować do dov4 z 1 lub 2 miejsca (reorganizacja rozgrywek)
- w tym w przyszlym sezonie - wzmacnianie składu, środek div4
- w ogole - Extraklasa
12. Ktorego zawodnika z MZ chcialbys miec w swojej druzynie - tych co mam i żeby zawsze mi siętrafiali wypasieni juniorzy 15 latkowie
13. Jak oceniasz ankiete (w skali od 1-10) - 10 !!! zajefajny pomysł

Na początku wielkie dzięki za wszelkie uwagi i pytania, postaram się trochę rozwiać wasze wątpliwości:
1. Cena - na to pytanie odpowiedziała Weronika i myślę, że nie ma sensu tłumaczyć coś jeszcze, zmiany typu własne wyżywienie, spanie czy dojazd (120 km od Poznania - w tym 10 km od asfaltu) nikomu tego kursu nie ułatwią ponieważ jedzie tam sie uczyć, chłonąć wiedzę a nie robić kanapki czy gotować fasolkę po bretońsku,
2. Forma - kurs czy jak kto woli szkolenie/konsultacja jest wkomponowany w weekend, jak wiadomo problemy z czasem, myślę, że tego też nikomu nie trzeba tłumaczyć, każdy ma swoje obowiązki, konie, pracę i wielu ciężko będzie wyrwać się na tydzień na taki kurs, jeżeli będzie popyt to nie widzę problemu, żeby robić taki kurs dłuższy i z szerszą ofertą
3. Ilość osób w grupie - zależy od zainteresowania, kurs dotyczy zarówno luzaków jeżdżących jak i dopiero zaczynających swoją przygodę z powożeniem, także w ten sposób będziemy dzielić grupy, wiadomo, że będą tacy którzy od razu będą łapać o co chodzi a także tacy, którym trzeba będzie tłumaczyc nieco więcej
4. Znaczenie kursu - ma na celu zapoznanie z funkcją i rolą luzaka w teamie, jego znaczenie w powożeniu, sposób myślenia i postępowania . Odnośnie praktyki to nie widzę problemu, żeby luzak po skończeniu kursu odbył praktykę u mnie czy u Weroniki czy u innych powożących, zdecydowanie łatwiej mi będzie polecić któregoś z uczestników, często mylimy pojęcia z luzakiem do skoków czy ujeżdżenia czy wkkw a powożenia, to jest duża różnica i dlatego organizowany jest ten kurs, pozdrawiam

Z tego co się tu i tam obserwuje pomiędzy ludźmi płci obojga to ja bym sie nawet nie dziwił takiemu "uczuciu" z internetu (jakkolwiek teraz czytam to moje zdanie i brzmi to w moim uchu prawie jak uczucie z puszki po fasolce po bretońsku) ludzie skądinąd młodzi a zachowują się jak podstarzali zdesperowani i paranoicznie bojący się tygodnia bez wczepienia się w czyjś rękaw...przypomina mi się takie ludowe powiedzenie "choćby o jednym oku ale w tym roku" tak to niestety wygląda (dziękuję anonimowy twórco tej mądrości że mnie tak ślicznie wyręczasz w argumentacji) Taka desperacja może nawet dawać złudzenie uczucia przez internet, wogóle to bardzo niebezpieczne bo najczęściej albo na łzach (oby) się kończy (piszę o tej psychozie "związków") albo co gorsza na sprzeczce kto ma wziąść telewizor a kto dziecko. Pozdrawiam! Pokój i dobro! KK

Również byłem proszony o komentarz w sprawie aktywności w Eldoracie i pytania były jak najbardziej zrozumiałe.


Ja dostałem jedno pytanie, które de facto pytaniem nie było, bo było pełne błędów stylistyczno-interpunkcyjnych. Na dobrą sprawę mógłbym na nie odpowiedzieć 'Różowe Chrabąszcze jedzące fasolkę po bretońsku w mleku'

Zdarzalo mi sie nieraz spac na takim lozku obok zupelnie obcego goscia. ........... to gosciu chyba nie pospal.
A na fasolke po bretonsku .......... to przez pol roku pozniej nie moge patrzec.

Nic dziwnego ,że nie pospał ,na marginesie - fajnie działa zupa z soczewicy w Zbójnickim - strach dać dużego kroka ,a na Rohatkę drobić jest piekielnie trudno

Skąd jednak teza, że akurat wczesne lata pięćdziesiąte XX wieku miały by stanowić pierwocinę zakopiańskiego stylu, cokolwiek rozumie się pod tym pojęciem? Gdybyś bywał częstym gościem Zakopanego jeszcze o sto lat wcześniej, to... może.


Nie zrozumiałeś mnie a może ja to niezbyt precyzyjnie napisałem. Otóż w 1953 Krupówki wyglądały niemal tak samo jak przed 1939 rokiem. "Cios" został zadany trochę później gdy przed FIS-em w 1962 roku zrobiono wiele wyburzeń i pobudowano na ich miejscu obiekty zarówno szkaradne jak i tandetne. Wtedy niektórzy cmokali z zachwytu ale tak naprawdę to była obrzydliwa tandeta podobnie jak ten "Litwor". Tandetą zresztą był też dorobek FIS 1939 czyli "bobkowszczyzna w stanie orgazmu".
W tym 1953 roku trudno było doszukiwać się jakichś pierwocin zakopiańskiego stylu bo tak naprawdę to go nigdy nie było, ale były jeszcze resztki "uroku staroci" - na Krupówkach można było jeszcze spotkać faceta w czarnej pelerynie a w Europejskiej dawało się jeszcze wyczuć, używając poetyckich określeń, resztki zapachu perfum pani Heleny Modrzejewskiej a gdyby za winkla wyszedł pan Sienkiewicz czy Szymanowski to by się człowiek specjalnie nie zdziwił. Najkrócej mówiąc - to jest właśni to czym się różni nowy Poraj od Starego Poraju. Niby rydze te same, Wyborowa ta sama, fasolka po bretońsku ta sama, ale to jednak nie "to". Tego jednak na kursach przewodnickich nie uczą bo niby jak? Ja książki o "starym" Zakopanem, "starych" Tatrach i "starym" taternictwie czytam z ciekawości i sentymentu a nie dlatego aby wybierać z nich materiał do "produktu turystycznego".

to jest właśni to czym się różni nowy Poraj od Starego Poraju. Niby rydze te same, Wyborowa ta sama, fasolka po bretońsku ta sama, ale to jednak nie "to".

A tam jeszcze nadal rydze "dają"...???
Telepizza przecież tam jest teraz!
Nie wchodziłem nawet...

[quote:a89d40aa15="roksana92"]Skoro nie wiadomo jak dany osobnik, a raczej jego zoladek zaraguje na chleb

Nie jego żołądek, a jelito ślepe
Koń ma stosunkowo mały żołądek w stosunku do masy ciała, ale za to duże jelito ślepe w którym odbywa sie najwazniejsze trawienie
Żołądek pełni role "worka" przechowywującego to co za chwile zostanie strawione

Podawanie "mokrego" chleba może być niebespieczne zaróno dla żołądka konia, jak i dla jelita slepego
W pierwszym przypadku chleb taki w żołądku może z siebie wydobywać różne gazy co moze rozdemać żołądek (koń nie jest w stanie zwymiotować gdyż ma za długi przełyk) i w konsekwencji tego pękniecie tego nażądu :/
W drugim przypadku te same gazy mogą powodować zaparcia bądz biegunki, bóle brzucha(potocznie zwane kolką )
Poczujcie sie jakbyście zjedli za dużo fasolki po bretońsku

[ Dodano: 2007-03-02, 20:08 ]
no i jeszcze może sie zdażyc (gdy zada sie zbyt duza ilosc) niedrożnosc jelit (bez szybkiej pomocy koń tego nie wytrzyma..

P.S. Wiem ze tamta moja wypowiedz jest niezwiezła ale dopiero po wysłaniu zobaczyłam

To znaczy, że sea shanties mogą być shanties, a shanties nie mogą być sea shanties?
A może shanties wykonywane na morzu mogą być zaliczone do sea shanties? A sea snanties śpiewne przy zbieraniu kartofli lun deptaniu kapusty będą nadal sea shanties, czy już tylko shanties?

Rozumiem, że kpiarstwo to dobra metoda na ominięcie sedna sprawy, ale mimo wszystko proponuję lekturę - angielski się przydaje. Ja tam z Angolami nie dyskutuję na tematy morskie - to oni byli potęgą a nie my. Tak to zdefiniowali i już. Ale Grzywa, wszystko przed Tobą - może ich przekonasz do zmiany stanowiska?

POLISH SHANTIES - zastanawiałem się do czego porównać. Przypomniała mi się scena z "Sexmisji" - wyciągnięty "jabol" z kalosza i hasło - "Nasi tu byli" - zawsze śmieję się do rozpuku - raz tylko nie - kiedy miałem wytłumaczyć kuzynce ze Stanów dlaczego wszyscy się śmieją. Zajęło mi to znacznie więcej czasu niż ich śmiech.
"Polski hamburger" - jest, ale czy to na pewno to, co hamburgerem nazywają na świecie. Kawa po turecku, fasolka po bretońsku, rower - mamy zdolności.
I nie rozumiem jeszcze jednego - dlaczego po angielsku?!

nie zjem czerniny, owoców morza, dziczyzny,wołowiny,brukselki,gotowanej cebuli,rapek brr,jakis ogonów ,ozorów,bleeee itd


Też tego nie tknę.. No może tylko wołowinę z wszystkich wymienionych w postaci roladek

Moje ulubione potrawy to:
popularny schabowy, ziemniaczki i suróweczka jakaś dobra Najbardziej mi to smakuję jak robię sama lub moja mamusia
pierogi z kapustką i grzybkami (mniam), roladki z wołowinki , gołąbki, kopytka, FRYTKI plus schabowy i surówka.. mmmm , bigos, fasolka po bretonsku itepe..

Ogólnie rzecz biorąc to ubóstwiam domowe jedzonko roboty mamusi, babci lub.. swojej

Dostaję posiłki zróżnicowane, o bardzo dobrej (jak na masową produkcję ) jakości. Żeby "toto" zjeść prosto ze słoika to nie, ale po pewnym doprawieniu są OK. Jeśli chodzi o zróżnicowanie to są i flaczki i klopsiki i fasolka po bretońsku i żurek i pomidorowa - grzechem było by narzekać. A i nie są drogie! Kosztują więcej niż wspomniane 3 zł ale żaden słoik nie przekracza 10 zł.

Mam jeszcze sześciopak flaczków z poprzedniego sezonu zimowego.
Mogę Wam odstąpić. Tylko piwo do nich dokupicie.


Ja służę połową zgrzewki fasolki po bretońsku... tak dla urozmaicenia diety...

Uprzedzam fasolka dodana do potrawy jest chyba odmianą fasoli pastewnej.. Można gotować 2h i nadal twarda
Jesli kto chętny...

Proszę jak siostrzyczki sobie żyły: kanapki z wędliną, łososiem wędzonym etc., papierosy, kawa, soki owocowe, parówki na gorąco, fasolka po bretońsku, sok pomidorowy, jajecznica na szynce...

Panie żądały dostarczenia radia i telewizora oraz swobodnego dostępu do telefonu stacjonarnego.

25.06.2007 r. - poniedziałek
Wieczorem trzy z Pań przekazały informację o podjęciu przez nie głodówki. Na ich prośbę jedna z pań kolację zjadła poza pomieszczeniem nr 7, na specjalnie przygotowanym do tego miejscu.
26.06.2007 r. - wtorek
Około godziny 17.00 Panie pielęgniarki opuściły Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
źródło: http://www.kprm.gov.pl/070627-2.htm


Widać głodówka nie trwała zbyt długo... Nic dziwnego - po takich smakołykach.

no i ze tak ladnie sie po miodkowemu wyraze, [jestem niewychowanym typem] dobrze, tysiace bezsensownych tematow naokolo wiec ja tez moge miec swoj wlasny kacik poprzedni temat zaginal wiec opisze tu jeszcze raz jak nalezy poprawnie uwalniac kreta, otoz, dzien wczesniej trzeba sie nazrec duzo fasolki po bretonsku, pizzy, cebuli, co kto lubi, moga byc ziemniaczki, idziemy spac od razu po spozyciu, rano wstajemy, pijemy 0.5 cieplej coca-coli, czekamy 5 min, zapierdalamy do kibla/za stodole/po wiadro (co kto posiada), rozchylamy mocno poslady, napinamy rowa i HEJAAAAA!!!!! kret powinien wyskoczyc uradowany, a charakterystyczne "plask" o kibel/trawe/wiadro uswiadomi nam ze wlasnie stworzylismy nowe zycie.......

Warhead

Ja tam sobie lubie czasem pokminic po piwku nad sensem zycia - a jak jeszcze obok sa piersi mojego zycia, to se kminie nad przyszloscia...
A moja mama czasem kmini fasolke po bretonsku i do grochowki tez kmini - smaczniejsze wtedy. to niech ci do tego jeszce chleb pokminito oglonie juz wszyscy beda happy...

Przychodzi Jasio do domku porysowany, raczki porysowane, buzka tez..
matka: co wy robiliscie w przedszkolu?
- tanczylismy wokol choinki!
- ale jak to?
- byla nas tylko trojka a choinka taaaka duza...

Święty Mikołaj przeciska się przez komin do dziecięcego pokoju, aby zostawić prezenty. Zamiast dziecka, zastaje śpiącą, nagą, ponętną blondynkę. Mówi do siebie:

-Jeśli wykorzystam okazję, to nie będę mógł wrócić do nieba. Jeśli zaś tego nie zrobię, to - Mikołaj spogląda na swoje spodnie - jak się przecisnę przez komin z powrotem na dach?

-Kochanie, co byś powiedział, gdybyśmy wzięli ślub w Boże Narodzenie?

-Daj spokój! Po co mamy sobie psuć święta?

Jak samobójca spędza święta Bożego Narodzenia?

- Wiesza się na choince.

Na Biegunie Północnym spotykają się dwaj Święci Mikołajowie.

- Dlaczego jesteś taki smutny?

- Bo w tym roku znów wypadło na mnie, że mam roznosić prezenty w Polsce.

- Przecież Polacy to wspaniali ludzie!

- Możliwe, ale jak wrócę od nich, to znów przez cały rok będę miał kaca!

Przyjaciel pyta Nowaka:

- Jak minęły święta?

- Wspaniale! Żona serwowała mi same zagraniczne potrawy.

- Jakie?

- Barszcz ukraiński, fasolkę po bretońsku, pierogi ruskie i sznycel po wiedeńsku z kapustą włoską.

- Knock, knock!

- Who's there?

- Mary.

- Mary who?

- Marry Christmas!

Ciao !

To juz pięć lat...
mhhh

Pamiętam że tamtego dnia strasznie padało. Cały dzień.
W mojej parafii w tym dniu jest co roku wieczysta adoracja Jezusa w Eucharystii.
pamiętam że rano byłem jeszcze na adoracji. Potem zjadłem ostatni obiad w Domu - kapuśniak i po południu pojechałem z rodzicami do Chorzowa.

Przywitał mnie Ojciec Symplicjusz (mój magister) i poszedłem na górę na Postulat, tam gdzie teraz jest "Centrum".
Przez pierwsze chwile czułem się jak na rekolekcajch oazowych ale...
była we mnie jakaś dziwna świadomość, że za dwa tygodnie to się nie skończy...:)

Pamiętam że na kolcję była (moja ulubiona:) fasolka po bretońsku
a wieczorem adoracja Jezusa Eucharystycznego i słowa Magistra o perle i skarbie...

I od tamtąd do tąd to już minęło 5 lat...
Pan dał mi braci i mnie dał braciom i tak razem idziemy.

W każdym razie jest za co Bogu dziękować i znów zawierzyć Mu przyszłość:)

ah ale mnie na sentymenty wzięło

Witam Wszystkich,

Dietę bezglutenową stosuję od roku. Kiedy jeszcze nie wiedziałem, że jestem uczulony, często kupowałem fasolkę po bretońsku w słoikach. Jak wiadomo są zagęszczane mąką pszenną, ale znalazłem coś gdzie nie było mąki, ale:

acetylian diskorbiowy
- pewnie coś literki przestawiłem lecz mniej więcej to tak brzmi.

Chciałem się zapytać szanownych uczestników tego forum czy produkty spożywcze zawierające powyższy składnik są bezpieczne?

Druga sprawa.

Czy ktoś z Państwa (stosujących dietę bezglutenową) używa majonezu z Grudziądza firmy Ocetix (niebieskie nakrętki). W składzie są podane 3 zagęszczacze jeden z mąki kukurydzianej, a te 2 pozostałe są tylko symbole.
Gdzie mogę znaleźć wykaz bezpiecznych zagęszczaczy stosowanych w przemyśle spożywczym pod kątem zawatrości w nie glutenu?

Dziękuję z góry Wszystkim za pomoc.

Pozdrawiam
Robert Jackowski

hej witajcie

u mnie spadło dziś trochę śnieżku
siedzę dziś sama bo małż w pracy

monik, spoko wyjdzie kiedy sam będzie gotowy tak położna nam mówiła żeby nie bawić się w żadne poganianie bobaska

indygo.m, ślicznie wyglądasz

mnie wczoraj naszła ochota na fasolkę po bretonsku - kurczę jak coś mnie tak złapie to nie daje mi spokoju - już wczoraj o 22 chciałam małża słać po fasolkę jasia (na dziś by już był wymoczony) a tak muszę sobie troszkę poczekać ahhhh

w przyszłą środę zaczynają nam robić szafę w przedpokoju ... będzie wielkie sprzątanie oczywiście ja tyko nadzoruję - małż sprząta

kasiulek33,
Jak sie czujecie???????Pewnie doczekac sie juz nie mozecie co????
oj ty dobrze wiesz jak to jest ja juz liste w ramach programu SMS zrobiłam
czyli :mycie lodówki,okien,podłogi i dywanika-odkurzaczem pioracym bo mopem to by mi sie nie chiało chyba ,wycieranie kurzy,
zamierzam tez zrobic dla Mgołabki, łazanki i fasolke po bretonsku-i zamrozic

od wczoraj truskawkami i czereśniami :)
ja wczoraj się nawcinałam truskawek i melona i potem aż do niedawna cały czas mnie brzuch bolał ale tak mocno że już myślałam że coś się zaczęło tam dziać .... dobrze że tempka wysoka bo bym spanikowała

pszczolka232, ja też mam malutki, jedyni wieczorem robi się większy i wygląda tak jakbym zjadła grochówkę, fasolkę po bretońsku, albo nawcinała się kapusty tj. jest nieco większy i wygląda tak:


witanko

U nas bez zmian, Natalia gardełko chyba ma juz oki ale katarek nadal jest.
Ostatnią najlepszą zabawką są pokrywki.....matko jak ona nimi się tłucze
wczoraj robiłam fasolkę po bretońsku na 2 dni więć zajęlam się a ona mi stłukła szklaną od kompletu.
Ogólnie to mam urwisy na maxa

Powiem Wam (puk, puk odpukac ) super się układa z P..... duzo co nie co
dzisiaj zaplanowałam winko, filmik a potem okaze się jak to wyjdzie w praniu

Jutro siedzimy w domu bo nie będzie miał kto zostac z dziewczynami, zebysmy wyskoczyli na cmentarze. Nie chce ich ciagać bo jeszcze są zapichłane. Zrobimy to w niedziele.

Życzę Wam zdróweczka i pogody na weekend, lepszych humorów....

hehehe mój najgorszy koncert ( w sumie dwa ) był na zlocie młodzieży katolickiem z Piotrawinie nad Wisłą. wszystko było dopieszczone na blache scena niczego sobie, laski też sprzęt ładnie nagłośniony. wszystko gra gdy zaczęliśmy grać, wszyscy jakoś dziwne miny zaczęli robić. częśc osób odeszła, część zawołała kiędza przybył proboszcz i z tego co widziałem zaczął ostro opierniczać młodego kiędza po koncercie gdzie nszym repertuarem były covery Korna, Tool, Sepultury KNŻ, zostaliśmy dość śmiesznie odprawieni z krzyżykiem na droge i fasolką po bretońsku

drugi niewypał to był support przed Czarno Czarnymi dużo prób, dużo przygotowań. repertuar naprawde dobry. profesjonalna scena, nagłośnienie itd. ludzi kolo 3000, więc już dużo wchodzimy na scene a tu...grzmi ale nie taki deszczyk już widzieliśmy pomyślałem minęło 5 minut a tu jak nie zacznie napi...alać gradem wielkości małych jąder ludzie zaczęli uciekać a my nawet nie zdążylismy skonczyc pierwszej piosenki gdy wiatr zmienil kierunek i zaczęło padać na scene !! sprzęt cały mokry. ogólnie kiszka w szmacie ale wrazenia są

PS: niech ktoś cos lepszego wymysli ;P

słuchajcie , ale mysle , ze Mrok [autor tematu] miał na mysli poznawanie sie w strefie.. jaka jestes , stan Twoje ducha [ ze tak powiem ] zainteresowania upodobania.. a jakby nie patrzec nasze rozmowy schodzą po jakims czasie na inny temat , albo zaczynaja się sprzeczki , tylko nie mówicie mi , ze są to wymiany poglądów..

strasznie powanie to napisane.. poprostu trzymajcie sie tematyki topicu.. Gaju a co do Twojego wpisu jest na temat...

ja lubie wszelakie dania .. a to czego nie lubie jest tego troszke .. szpinak , fasolka po bretońsku , Ryby [ wszelakie ] , sok pomidorowy , kubuś [ feeee ] , soki marchwiowe ... potem napisze jeszcze cos , bo sa jeszcze jakies ..

co to 'dziwnych dań'.. czasami lubie np: mleko , a po tym zjesc pomidor [ uwazane jest za mieszanke wybuchową ehhe ]

gdy wypije kawe (oczywiście w czasie remisji) to po pół godzinie jestem w kibelku ale czasem sie przydaje wypić jak się chce wypróżnic przed jakims spotkaniem, żeby potem nie latac do kibelka (aczkolwiek odkąd choruje może wypiłam 5 kaw).

napojów gazowanych( w czasie remisji czasem jak stało cos na stole to się nie mogłam powstrzymać i sie łyczka napiłam, ale raczej nic mi nie było) i mleka nie pije, (czasem zjem danonka)

Olek fajnie, że możesz się nastawić psychicznie i dany produkt ci nie szkodzi. ja często się tak nastawiam, ale czasem efekt jest marny

wiem, że to temat o piciu, ale musze to napisać..najbardziej żal mi tego, że nie mogę zjeść sobie śledzia w occie..nawet w czasie remisji..a ja uwielbiam śledzia w occie i jeszcze fasolke po bretońsku....oh..no coż trzeba sie pogodzic, zaakceptować i iśc dalej przez życie.

Pozdrawiam wszystkich

Oj kochani, dawno tu nie zaglądałm, bo czułam się tak bosko, że zapomniałam w ogóle, żem ciężko chora... Ale niestety, teraz ja mam okazję się przekonac, jaka suka z tej choroby. Półtora tygodnia temu byłam na kontrolnej kolonce - i co? Wszystko się cudownie zagoiło, zero wrzodów, siatka naczyniowa w pełni widoczna. Lekarz powiedział, że wyglądam ślicznie od środka i wysłał mnie na pizze Tyle tylko, że zakończył się program badawczy, a tym samym cudowne leki zza oceanu. Brałam wtedy albo 2,4 albo 4,8 g mesalazyny (nie wiem ile, bo to było właśnie elementem badania, że losowo przydzielono mi dawkę). Lekarz kazał brać 2 razy dziennie po 2 asamaxy 500 mg. No i się zaczęło najpierw lekki ból i trochu rozwolnienie, a teraz to już ogień z doopy. Boli i z kibelka nie schodzę. Zwiększył mi przedwczoraj dawkę do 4 razy po 2 asamaxy po 500 mg. I mam czekać. No to czekam. Boże jak to możliwe, że jeszcze tydzień temu popijałam piwkiem fasolkę po bretońsku (serio ) i było cudnie, a teraz po łyku herbaty do kibla lecę. Help. Myślicie, że wróci do normy??? Powinnam coś szczególnego robić/jeść? Oczywiście w odstawke poszło natychmiast wszystko surowe. Bleee, żyć mi się od tej sraki odechciewa

No Aniu racja, prawie wszystkie, bo na bigosik, fasolkę po bretońsku i gołąbki to sobie jeszcze poczeka
Dzisiaj sie wybrałam na pierwsze wielkie zakupy do Centrum Handlowego i musze Wam powiedzieć, że po miesiącu niewychodzenia z domu było to niebywałe przeżycie z buzią otwarta po tym centrum chodziłam, nadziwić się nie mogłam, że tam tyle ludzi i w ogóle. No zdziczałam, mówię Wam! az się Krzysiek ze mnie śmiał, jakbym pierwszy raz w życiu tyle sklepów naraz widziała w jednym miejscu Był tam Burgerking... moja wielka wstydliwa słabość, ale byłam dzielana i patrzyłam z zagryzionymi zebami, jak mój mąż pochłania hamburgera wielkości mojej głowy. łzy mi sie do oczu cisnęły, ale byłam dzielna i niezłomna za to sobie barszczykiem ukraińskim w domu odbiłam w ilości przemysłowej...
A się wycieczka skończyła wydaniem połowy pensji, znaczy się chyba, że wracam do żywych serio, jak się człowiek tyle umorduje, to go potem wszystko portójnie cieszy

Podejrzewam , że może harfa Jaśka ma taką zasadę , że wiązka leci "w kosmos" kiedy laser zostaje odbity powraca np do jakiegoś elementu foto lub czegoś innego .Poczytajcie zasadę

Tak,tak ...taka wiązka poleci w kosmos ,leci,leci...potem odbije sie od Sojuza T , stamtąd od Księżyca, potem nie wceluje w rękę Jarrea, trafi w ciągnik pod Phenianem ...później Korea Pn. wypowie wojnę Falklandom-Malwinom i nieszczęście gotowe ...

Niech ten Jarre lepiej już nic nie komponuje , bo albo z tego wychodzi teo&tea , albo jakiś konflikt globalny ...

[ Dodano: 2007-02-27, 21:03 ]
Nie, odbicie było natchnieniem utworu "Ricochet".

Odbicie to było spowodowane zbyt dużą ilością zjedzonej fasolki po bretońsku ...

*Spaghetti.
*Frytki z musztardą, czy też ketchupem.
*Brosterki (Ziemniaczki w sosie)
*Pizza
*Kanapka z kotletem.
*Placki ziemniaczane.
*Klopsy
*Ryż z truskawkami.
*Fasolka po (bretońsku)? - jak się to pisze?
*Kluski w polewie jagodowej.
*Kluski śląskie.
*Racuchy.
*Rissotto.
*Kiełbasa z cebulką.
*Płatki.
*Pierogi z farszem.
*Pierogi z mięsem.

W sama Amazonie nikt by rzecz jasna nie walnal. Ale wiesz w przyrodzie wystepuja takie zjawiska jak wiatry buuu (i nie chodzi mi o to, co wydobywa sie z nas po zjedzeniu fasolki po bretonsku :lups: ). Po Czarnobylu pad promieniotworczy dosiegnal duza czesc Europy.
Co do pomyslu, ze nie ma sensu tam strzelac, to: Brazulia, to nie jest ostatnia pupa. W przciwienstwie do takich "poteg" jak na przyklad Polska, "kanarinios :P :P " posiadaja program kosmiczny.
Wenezuela ma chyba (nie besztac po mnie jesli sie pomyle o jeden) czwarte zloza ropy naftowej na swiecie...

I o ile (miejmy nadzieje) w arsenalach wielkich poteg militarnych naszego swiata raczej nie ma "badziewia", ktore moglo by zmieniac przyslowiowe wszystko w szybkim czasie, o tyle moze jakis zlosliwy bakcyl zmutowal po blizszym poznaniu sie z atomowka.

Użytkownik "Jamayca":

Cóż, nic dodać nic ująć. Normalne zachowanie
fanatyków wszelkiej maści.
Zastanowił mnie tylko ten wątek, gdzie księża wzięli
cień za rękę szatana.;) To jakaś taka przypadłość
katolików, że widzą rzeczy, które chcą zobaczyć?


Cała wierchuszka Kościoła katolickiego zdaje sobie sprawę
z faktu, że ich trzoda (jak pieszczotliwie nazywają
katolickie owce i barany)  łyknie  k a ż d ą  bzdurę,
niezależnie od tego, jak byłaby niedorzeczna... W przypadku,
gdyby jakimś cudem u katolickich owiec (zachowanie stada
jest czasem nieobliczalne) zrodził się cień podejrzenia,
sprawę załatwia dokument rangi konstytucji dogmatycznej
(a więc nieomylny), że do osiągnięcia zbawienia nieodzownym
jest bezwzględne posłuszeństwo względem papieża. he he he
Dlatego jak papież pierdnie z wysokości swego stolca,
iż do pełnego zrozumienia boskich nauk, nieodzowne jest
codzienne spożywanie fasolki po bretońsku, to katolicka trzoda
bez względu na swoje preferencje smakowe ową fasolkę
byłby zmuszona szamać. To jest dopiero ewenement.
Mao i Stalin pieją z zachwytu.

Kiedyś podawano w telewizji taki reportaż, gdzie
podobno na szybie jednego domu pojawiła się Maryja.
Ludzie z tej wsi szybko uznali to za cud, z wyjątkiem
właścicieli domu, którzy mówili, że to pozostałość po
myciu okien detergentem i chcieli to usunąć. Dewotki
im nie pozwoliły. Ustawiły warty, żeby "broń boże"
nie usunięto Maryi z okienka. ;)


No... Wszak "dowodów" wszelkiej maści nigdy za wiele...
Dasz wiarę, że w samej tylko Francji te matołki nazbierały
ponad 500 mlecznych zębów Zbawiciela?
Jak dodasz do tego kilkanaście (również Jego) napletków,
które (a jakże) jako przenajświętsze relikwie są
w posiadaniu (przysiad) Matki Naszej Kościoła Katolickiego
(powstań), to będziesz miał pełny obraz, jaki mógł być
wizerunek Zbawiciela... he he he...

Ale żarty na bok...

Wracając do wątku, to chciałem powiedzieć, że najbardziej
tragiczne jest to, że pomimo oczywistych niedorzeczności,
oszustw i wszelkiego kurestwa, jakie serwuje od dawien dawna
Kościół katolicki swoim wyznawcom, ci, jak ćmy, ślepo lecą
na wszystko, co ten by nie pierdnął.
Fenomen.
Jakim głupkiem trzeba być, by wierzyć w autentyczność
taśmy magnetofonowej z nagranym głosem Szatana...

Ale wszak katolicyzm to religia głupków, niewolników i dzieci.

Pozdr
Jorg



Grochówka, kapusta z grochem, Fasolka po bretońsku, zupa fasolowa, napar z
kopru włoskiego...


No zobacz jaka ladna:)
http://www.allegro.pl/item138335834_jedyna_profesjonalna_mata_ozonowa...


w fabryce jedli pulpety i fasolkę po bretońsku i nie chciało im się
ręcznie zmywać - też ludzie.


Najlepszy jest taki test w praktyce, a nie że trochę wody puszczą i
poszumi.... ;)
pozdrawiam


Przytocze rowniez wypowiedz Musty z watku wyzej:
" jem i jadlem 2 posiłki i mam juz 16kg w plecy (8 miesiecy na MM)
moj dzien budze sie rano o 8:00 i o 8:30 wychodze z domu zabieram
sniadanie
do pracy jem je jak troche popracuje gdzies kolo 10-11
potem jestem w pracy do 17-18 do domu wracam kolo 18:30 jem z zona obiado
kolacje o 19:30 "

Nie wiem jak wysoko kaloryczne sa te posilki i nie neguje ze czujesz sie
dobrze Musta i ze chudniesz, bo wynik jest imponujacy - tylko ze to nie do
konca jest Monti. monti zaleca przede wszystkim wczesne sniadanie no i te
3
posilki.


moje posilki sa kaloryczne. Ile klorii maga miec 3 taleze fasolki po
bretonsku z bocznkiem i kiełbasą? nie wiem nigdy nie liczyłem kalorii.

ja wcale nie jestem zwolennikiem diety MM (szok?) uwazam ze odkryl on
mechanizm dzilania diety niskoglikemicznej ale troche jest tam zeczy
zbednych.

Przypominaja mi sie eksperymenty z warunkowania robione na gołebiach
Delikwent siedzial w kladce głodny, jak pociągnał za dzwignie spadalo
jedzonko. Ale zeby ptak sie nauczyl musial pierwszy raz pociagnac za
dzwignie spontanicznie. Wiele ptaków wykonywalo najpierw rozne haotyczne
ruchy az pociagnelo z dzwignie przypadkowo. Tylko co jezeli ptak okrecil sie
wczesniej do okola osi w lewo? Otoz zawsze juz zeby dostac jedzenie...
krecił sie w lewo i ciagnal za dzwignie. ;-)
Powiem wiecej nie dalo sie tych ptakow tego oduczyc. Nosi to nazwe
"czynnosci magicznych" - nikt nie wie czy to dziala ale przeciez nie
przestane bo zawsze dzialalo...

Wydaje mi sie ze z montim jest podobnie - ktos jadl 3 posilki dziennie i
schudl, to teraz wszyscy beda tak robic nikt nie sprawdzi czy aby dwa nie
wystarcza...

musta


moje posilki sa kaloryczne. Ile klorii maga miec 3 taleze fasolki po
bretonsku z bocznkiem i kiełbasą? nie wiem nigdy nie liczyłem kalorii.


Kaloryczne, oj kaloryczne ;)

ja wcale nie jestem zwolennikiem diety MM (szok?) uwazam ze odkryl on
mechanizm dzilania diety niskoglikemicznej ale troche jest tam zeczy
zbednych.


I dlatego wlasnie nie twierdze ze powinienes cos zmieniac - jest dobrze, bo
uzyskujesz efekty i dobrze sie z tym czujesz. Ja nie moge jesc tak rzadko,
bo mnie skreci w miedzyczasie ;(

Przypominaja mi sie eksperymenty z warunkowania robione na gołebiach
Delikwent siedzial w kladce głodny, jak pociągnał za dzwignie spadalo
jedzonko. Ale zeby ptak sie nauczyl musial pierwszy raz pociagnac za
dzwignie spontanicznie. Wiele ptaków wykonywalo najpierw rozne haotyczne
ruchy az pociagnelo z dzwignie przypadkowo. Tylko co jezeli ptak okrecil
sie
wczesniej do okola osi w lewo? Otoz zawsze juz zeby dostac jedzenie...
krecił sie w lewo i ciagnal za dzwignie. ;-)
Powiem wiecej nie dalo sie tych ptakow tego oduczyc. Nosi to nazwe
"czynnosci magicznych" - nikt nie wie czy to dziala ale przeciez nie
przestane bo zawsze dzialalo...


;))

Wydaje mi sie ze z montim jest podobnie - ktos jadl 3 posilki dziennie i
schudl, to teraz wszyscy beda tak robic nikt nie sprawdzi czy aby dwa nie
wystarcza...


Tu sie nie zgodze (ze nikt nie sprawdzi ;), nie wiem jak inni , ale ja po
powrocie z pracy po 17.00, tylko o sniadaniu dostaje skretu zoladka -
dlatego wlasnie staram sie jednak jesc 3 posilki - raz ze wierze ze lepiej
jesc czesciej i mniej, a dwa, ze inaczej zle sie czuje (zreszta to chyba
efekt kilku diet po drodze niestety)

Pozdr
Kafka


Czy to moze takie punkty? Sciagnelam z Grubasow.
Amelia

GRUPA 0pkt.:
*kawa bez cukru
*cukinia, ogórek
*fasolka szparagowa
*pomidory
*kalafior
*salata, kapusta
*papryka, baklazan
*marchew
*herbata bez cukru
Jednym slowem prawie wszystkie warzywa prócz ziemniaków i straczkowych typu
fasola jas , soja

GRUPA 0,5pkt
*salatka warzywna(4 lyzki)
*owoce lesne 100g
*marmolada/dzem 2 l.
*grapefruit 1szt.
*truskawki 100g.
* miód 1l.
*suchary 2 szt.
*czer/wsnie 80g.
*morele 100g
*pomarancza 1szt.

GRUPA 1pkt
*tunczyk w sosie 60g
*jablko1szt
*chleb tostowy 2 kromki
*banan 1szt.
*majonez1l.
*kiwi 1szt.
*1l oliwy
*jogurt naturalny
*makaron 50g.
*2 plasterki serka light
*melon,arbuz200g.
*200g truskawek- 1pkt
*1szt grahamki
*1/2bulki pszennej
*2kr. chleba pelnoziarnistego
*ziemniaki-dowolna ilosc (gotowanych bez dodatków)

GRUPA1,5pkt
*jogurt owocowy 2%tl

GRUPA2pkt.
*barszcz czerwony bez smietany
*ryz50g
*jaJKO1SZT.
*WASA lekka 5szt.
*chuda wedlina 5pl.
*platki z mlekiem-miseczka
*kajzerka1szt.
*salatka jarzynowa 1 l.
*rogalik maslany
*BELRISO ryz na mleku
*pudding Zott
*zupka owocowa Knorr

GRUPA3pkt.
*befsztyk-1szt
*ciasteczko 1szt.
*klopsik1szt
*ser zólty 30g.
*mieso wolowe125g
*salami30g
*lampka wina
*twarozek100g
*shake maly McDonalds
*paczek, drozdzówka

GRUPA4pkt.
*wedzona mozarella 50g
*owoce z cukrem i jogurtem natur. 1szkl
*czekolada30g
*makaron z warzywami80g
*pierozki z miesem80g
*..............ruskie100g
*chipsy50g
*wafelek bez czekolady1szt.

GRUPA 5pkt.
*zapiekanka ziemniaczana z sosem 200g
*nalesnik z serem 1szt.
*fasolka po bretonsku - porcja
*sandwich1szt
*ciastka pelnoziarniste60g.
*owoce ze smietanka200g
*omlet z jogurtem/cukrem
*pizza1kawal.
*golabki1szt.

GRUPA6pkt.
*lazania150g
*sledz marynowany1szt
*tarta owocowa1szt
*babeczki z owocami2szt.
*lody z polewa 150ml
*spaghetti po bolonsku-porcja
*frytki150g
*kabanosy-2szt

GRUPA7pkt
*zupa tlusta z miesem- miseczka
*makowiec 1kaw.
*hamburger1szt
*kotlet mielony1szt
*krem z owocami150g
*karkówka-1kotlet
*gofry2szt.

Aha no i jeszcze mozesz odejmowac punkty za:
*30minut:
aerobiku -3
sprzatania -1
biegania -3
gimnastyki - 2
roweru -2
spaceru normalnego -1,5
...........szybkiego - 2,5
tanca -2-3pkt
*za wypicie
litra wody mineralnej -1
litra czerwonej herbaty -1,5

Dzienna norma 14 pktow.



IMO to cokolwiek z mikrofali smakuje tak samo. Wazelinka dla porzadnych
posilkow :-D


popieram ;-) kiedyś  zjadłem fasolkę po bretońsku odgrzaną w mikroweli..
fuuuj... jak jedzenie przegotowanego kartonu...


Fasolkę po bretońsku

szansa jutro na odbicie


Chyba fasolką po bretońsku.
Na cóż, nadzieję zawsze można mieć...tylko czyją matką nadzieja to wszyscy
wiedzą :-)

Roco



Nie bigos tylko grochowka [chyba, ze to miala byc fasolka po bretonsku ;)].


... jeden pies ;). a glodny scenowiec i tak zje wszystko :)



musze wyruszyć jutro skoro świt


zdecydowanie "pod zurawiem" w miaskowie/
murzynowie za bp, polecam fasolke po bretonsku


GW, Przemyslaw Jedlecki 21-03-2006

Marek Bugajski, radny z Bedzina rozpoczal strajk glodowy w
Urzedzie Miasta. W ten sposób protestuje przeciwko likwidacji linii
tramwajowej nr 25

Bugajski w poniedzialek zjadl na kolacje fasolke po bretonsku. To
byl jego ostatni posilek. Postanowil bowiem rozpoczac strajk
glodowy. I to w biurze Rady Miejskiej bedzinskiego magistratu. Jak
pomyslal, tak zrobil. Wczoraj rano spakowal do torby dres, soki,
koc i przyjechal tramwajem do Urzedu Miasta.

- W gabinecie przewodniczacego rady jest kanapa, wiec beda mógl
sie na niej przespac. Kiedy ludzie wyjda z urzedu, przebiore sie
w dres - mówi radny.

Bugajski protestuje przeciwko likwidacji linii tramwajowej nr 25,
która laczy kopalnie Paryz w Dabrowie Górniczej z bedzinska
dzielnica Wojkowice. KZK GOP podjelo juz ostateczna decyzje:
tramwaj zniknie 1 kwietnia. Bugajski uwaza, ze to fatalne
rozwiazanie.

- Starsze osoby dojezdzaja tym tramwajem na targ, a mlodziez do
szkól. Ponad stu mieszkanców podpisalo sie pod petycja przeciw
likwidacji - mówi Bugajski i zapowiada, ze bedzie glodowal tak
dlugo, az KZK GOP zacznie powaznie rozmawiac z miastem o
pozostawieniu linii. O swoje zdrowie jest spokojny.

- Choc nie wiem, jak dlugo wytrzymam - dodaje po chwili.

Prezydent Bedzina Radoslaw Baran przyznaje, ze w urzedzie jeszcze
nikt nie strajkowal. Próbowal przekonac radnego do zmiany decyzji,
ale nic nie wskóral. Prezydent tlumaczyl, ze zamiast tramwaju
bedzie jezdzil autobus. To jednak dla glodujacego radnego zaden
argument.

Bugajski: - Po pierwsze chodzi o tradycje, po drugie tramwaj jest
ekologiczny.

Alodia Ostroch, rzeczniczka prasowa KZK GOP, nie rozumie, dlaczego
Bugajski zdecydowal sie na tak radykalny krok.

- Protestuje przeciwko rozwiazaniu, które jest naszym zdaniem lepsze
dla mieszkanców. Zamiast kosztownej dla nas linii tramwajowej te
sama trase bedzie obslugiwal nowoczesny autobus. Pasazerowie
beda podrózowali w wygodniejszych warunkach, a my zaoszczedzimy -
mówi Ostroch.


Od n lat jadam w kółko to samo:
- Gulasz z ryżem
- Gulasz z makaronem
- Mieszanka chińska z ryżem
- Mieszanka chińska z makaronem
- Fasolka po bretońsku


Hmm... Fasolka po bretońsku z makaronem?


A tak w ogóle to Challenger I i II, to jak wszyscy wiedzą najlepsze łodzie
podwodne :)))))))))))))
PJ


A nie ladunki destruktywne klasy fasolka po bretonsku made in winiary?
:))))))

Patton


Kolejna rzecz - TV chwali ze ludnosc znosi koce, jakis restaurator
przywiozl 200 porcji fasolki po bretonsku... No brawo, a przez 8h


Nie oznacza  to ze czegos braukuje. Ludzei  czasem niosa bezsensowna pomoc.



Od końca : zmienię, daj trochę czasu :-))) nowy Outlook Ex 5 ma dla mnie
jeszcze sporo tajemnic ...


Nie poznasz tych tajemnic, nawet producent ich nie zna, więc zmień na inny,
taki bez tajemnic, ale działający.

... tak, słyszałem te przednie opowieści Polaków o nieróbstwie, lenistwie i
brudzie Francuzów, i miałem okazję bezpośrednio konfrontować te mity z
rzeczywistością : bez wątpienia dysproporcja zarobków jest ogromna, ale gdy
spojrzy się na nią poprzez wartość dodaną wykonanej pracy, różnica się
znacznie zmniejsza. Opowieści te mają się tak do rzeczywistości, jak
fasolka po bretońsku do żarcia bretońskiego ...


O brudzie nic nie pisałem. A co to znaczy "wartość dodana pracy" i jak się
ją mierzy?

Obóz pracy ? W niektórych miejscach bez wątpienia, szczególnie w firmach
zagranicznych :-))), które zmuszają biedaków do pracy po swojemu,


Nie tyle po swojemu, co po XIX-wiecznemu, na co u siebie nie mogliby sobie
pozwolić, bo np. za takie traktowanie pracowników, jak w niemieckich czy
francuskich supermarketach u nas, u siebie taki gescheftsmann poszedłby
momentalnie do pierdla na długie lata.

ale nie dziwią mnie podawane przerażająco niskie wartości wydajności pracy
ogółu ...


A jak się mierzy tę "wydajność pracy ogółu"?

A ! I widziałem - nie w Polsce - sporo ludzi, którzy pracowali nie dlatego,
albo nie tylko dlatego, że musieli, ale też dlatego, że lubili swoją pracę.



uciesze i wzbogaceniu pracodawcy.

Paweł


No ja z bretońskiego to znam tylko fasolkę po bretońsku
Do Bretani tym razem to na pewno nie da rady. Normandia jest nam po drodze więc nur rozpoznwczy murowany!

A Bretania to nie kwestia: CZY?, ale już tylko kwestia: KIEDY !

Mysiorek napisał/a:
fasolkę po bretońsku,

mniam

Lepsza jest soja po bretonsku. Mniam.

Ja to raczej jak zjem fasolową. Masakra


Ja jak zjem fasolke po bretonsku

Z tym forum jest wszystko dobrze, przynajmniej narazie.


a ja uwielbiam ryż z warzywami. Prosty do zrobienia, smaczny, mniam...


łazanki , fasolka po bretonsku , siemieniotka ,

Ale w kókach jest jeszcze kiełba i fasolka po bretońsku, która jest całkiem niezła
Ale fakt jest faktem, że nie ma co się zastawiać na dbry posiłek w 2oo.
Lepiej zwiedzić pizzerię na Barskiej :!:

4.60 - tyle kosztuje fasolka po bretońsku w barze niedaleko

kurcze, ale tu zażarte dyskusje

po przeczytaniu tego chyba przerobię sobie auto na prąd, baterie słoneczne, albo na gaz z fasolek po bretońsku, koperku włoskiego, grochu i kapusty...

po przeczytaniu tego chyba przerobię sobie auto na prąd, baterie słoneczne, albo na gaz z fasolek po bretońsku, koperku włoskiego, grochu i kapusty...


Rób co chcesz opisz to później na forum

Witam wszystkich:) zrobie pierogi,krokiety,fasolke po bretonsku,kopytka itp. Prosze pisać nie bedziecie żałować moje gg 3353456 Dla wszystkich zpracowanych a lubiacych dobrze zjesć.Pozdrawiam:)

Jak chcesz mieć dużo mięsa to zapraszam do marketów, tam jak widzę w kotle fasolkę po bretońsku to 80% to sama kiełbasa, a fasolka to rzadkość

Jak chcesz mieć dużo mięsa to zapraszam do marketów, tam jak widzę w kotle fasolkę po bretońsku to 80% to sama kiełbasa, a fasolka to rzadkość


i to pewnie z constaru

michu_wrc napisał: Sobota lipa, niedziela fajny wiaterek, ale mgla dobrze bylo

hej,

co sobota lipa. piwo - dobre, fasolka po bretońsku - dobra, blonda - dobra. [;

pozdr,
a.

no raczej mylne, bo ze słoika jedyne co da sie zjeść to o dziwo fasolka po bretońsku i flaki... mam nadzieję że ogólnie choć w tym roku uda się pominąć "pamapol"

Matuchno..to wtedy bedziesz 10miesiecy jadł klopsy i fasolke po bretonsku

fasolka po bretonsku, mniam

Fasolka po bretonsku

Fasolka po bretońsku być niedobra

Ano z Czech, panocku Przeświadczenia bywają złudne, podobnie jak nazwy Ot choćby 'fasolka po bretońsku'.

Do Zakopanego przyjechał kiedyś cyrk, tam wiecie gdzie, na tą polanę co zawsze.
Rozbili namiot, rozpoczęli przygotowania do występu, prace gospodarcze i te sprawy.
Nagle wpada do dyrektora cyrku baca i mówi:
- Panie dyrektorze, chcioł byk sie przyjąć do tego cyrku.
- A w jakim charakterze? - pyta dyrektor.
- A no, właściwie to nie jo byk pracowoł, tylko mój słoń...
- Ma Pan słonia???
- No mom.
- No to nie źle, ale baco, my mamy cztery słonie, tresowane, doświadczone... Nie potrzeba nam jeszcze jednego.
- Ale mój słoń mówi.
- Baco, nasze wszystkie mówią - chce już zbyć bacę dyrektor.
- Ale mój mówi po niemiecku - nie daje za wygraną baca.
- Co takiego??? - to już zaintrygowało dyrektora.
- No po niemiecku gada.
- Dobra, niech go Pan przyprowadzi jutro rano, sprawdzimy co potrafi.
Rano, punkt ósma, baca przyprowadza słonia. Idą z nim do namiotu, wyprowadzają na arenę, a dyrektor mówi:
- No to baco, pokażcie mi co ten słoń potrafi powiedzieć po niemiecku.
Baca zawołał słonia do siebie i dawaj mu pod nos podstawia, a to wiadro ziemniaków, a to bigos, a to śliwki, a to śmietanę i na koniec do popicia zimną wodę. Na koniec chlas słonia z otwartej ręki w zadek. Słoń się zerwał i biegnie jak opętany dookoła areny. Zrobił ze dwadzieścia okrążeń, a baca krzyczy:
- E, słoń, do nogi!
Słoń podbiega i znowu, wiadro fasolki po bretońsku, śliwki, bogracz, flaki, a na końcu lody i zimna woda do popicia. Znów baca się zamachnął, chlas go w tyłek i słoń znowu zalicza kolejne rundki w koło areny.
Biega, biega, w końcu dyrektor już mocno zniecierpliwiony mówi do bacy:
- Panie, no może by tak w końcu to obżarte bydle coś powiedziało?
Baca do słonia:
- E, słoń, do nogi!
Słoń podbiegł, a baca podchodzi do jego olbrzymiego tyłka i jak się nie zamachnie, jak mu w niego nie przywali ile tylko sił w ręce...
A słoń:
- Ffffünfff...

Oto odpowiedź Pudliszek na zadane przeze mnie pytanie dotyczące koncentratu pomidorowego z ziołami.
Zależało mi na odpowiedzi czy do owych "naturalnych"ziółek firma nie dodaje czegoś jeszcze No niestety nie wysilono się.

Dzień dobry Pani Sylwio,

Dziękujemy za list. Odpowiadając na Pani zapytanie, nie, nasze koncentraty nie zawierają glutenu.
W załączeniu przesyłam Pani listę produktów zawierających gluten, produkowanych w naszych fabrykach.

Z pozdrowieniami,
Pudliszki

Produkty, które zawierają gluten

marka Pudliszki:

Sos do makaronu z pieczarkami
Sos chiński
Sos tatarski

KONSERWY MIĘSNOWARZYWNE W SŁ TO-550 6z
Konserwy mięsno-warzywne sł. 550g ( marka Pudliszki i Międzychód )

Klopsiki wieprzowe w sosie pomidorowym
Bigos
Gołąbki w sosie pomidorowym
Pulpety w sosie pomidorowym
Fasolka po bretońsku z kiełbasa i boczkiem
Fasolka po bretońsku z kiełbasą
Flaki wołowe w rosole
Flaki wieprzowe w sosie pomidorowym
Flaki wieprzowe w rosole
Bogracz
Gulasz wołowo-wieprzowy
Flaki po zamojsku
Kiełbaski w sosie leczo
Kapuśniak
Klopsiki w sosie pieczeniowym z cebulą

Konserwy mięsno- warzywne Domowy Obiadek sł. 540 ( marka Pudliszki i Międzychód )

Klopsiki wieprzowe w sosie pomidorowym
Gołąbki wieprzowe w sosie pomidorowym
Fasola po bretońsku z bocz. i kieł. w sosie pomidorowym
Flaki po zamojsku

Sosy ( marka Pudliszki i Międzychód )

Sos pomidorowy z wędzonką
Sos pomid-śmiet z szynką i pieczarkami
Sos pieczeniowy z wołowiną
Sos do makaronu boloński

Konserwy warzywne sł 550g ( marka Pudliszki i Międzychód )

Fasola w sosie pomidorowym

Koncentraty zup ( marka Pudliszki i Międzychód )

Koncentrat Zupy pomidorowej
Koncentrat Barszczu czerwonego
Koncentrat Żurku
Koncentrat Zupy ogórkowej
Koncentrat barszczu

Zestawienie sporządzono dnia 10.05.2007

U mnie fasolka po bretońsku się gotuje

ide po kiłbase do fasolki po bretońsku i z psem potem bede kurbielko jedz na wizyte i zdaj szybko relacje papa

ja dzis amcialam fasolke po bretonsku-nie moglam sie oprzec

ja też nie mogłabym się oprzeć

[ Dodano: Nie Paź 26, 2008 20:11 ]

Inka,
A u mnie była drugi dzień fasolka po bretońsku
Aniczka, ja jestem

dzisiaj będzie fasolka po bretońsku

fasolka po bretońsku

Reggae ;)

Fasolka po bretonsku czy bigos?

bo to było tak że najadłam sie u tesciowej;) fasolki po bretońsku hyhy...

zrobiłam normalna kupke ...ale druga potem rzdką...taką (bardzo bardzo bardzo przepraszam za wyrażenie ) lejącą...i nie goni mnie do kibelka juz narazie...

prowadziłam! jak miałam 11 lat XDD

nigdy nie jadłam fasolki po bretońsku xD

Fasolki bo bretońsku, flaków i kaszanki :dobani:

ja nigdy nie tkne watrobki z cebulka, szpinaku, kalafioru i takiej kielbasy z galareta. a w galarecie kawalki warzyw. ta kielbasa u nas to nazywa sie delicje czy jakos tak. wiem ze nazwa glupia, wyglad glupi i smak glupi = tak jak ja

a najbardziej mam ochote na fasolke po bretonsku!

Tak, szczególnie, gdy poprawisz kwaśnicą ;d (kapuśniak).

Kiedyś się tym jarałem nonstop.

Dziś jedynie gdzie mogę zjeść bigos, to w mojej szkole, choć bardzo rzadko go tam gotują.

Jednak od bigosu wolę fasolkę po bretońsku.

a ja mam dzisiaj fasolke po bretonsku

dzis fasolka po bretonsku

Może koleś tak się najadł fasolki po bretońsku, że jak puścił bąka to go zabiło? xD

Może koleś tak się najadł fasolki po bretońsku, że jak puścił bąka to go zabiło? xD

Też nad tym myślałem

[ Dodano: Pon Sty 21, 2008 6:13 pm ]